Jump to content

FX PROTECT CAR SHAMPOO


Fitte

Recommended Posts

W moje ręce wpadł jeden z dwóch szamponów rozwijającej się na polskim rynku firmy FX PROTECT. Sprawdźmy to! :)

 

IMG_20161121_103530.jpg

IMG_20161121_103552.jpg

 

Opis producenta:

Silnie odtłuszczający szampon, przygotowujący powierzchnię przed aplikacją wosku lub powłoki ochronne

 

Szampon wytwarza obfitą pianę oraz daje niesamowity poślizg podczas mycia. Pracę umila niesamowicie przyjemny zapach pomarańczy.

 

Sposób użycia:

 

- stosować w zacienionym miejscu na chłodnej powierzchni

 

- usunąć z karoserii większe zabrudzenia jak bloto czy piasek przy pomocy wody pod ciśnieniem

 

- wlać 10ml szamponu na 10l wody

 

- po umyciu karoserii spłukać wodą

 

Po ostatnim nieudanym glinkowaniu pojawiło mi się kilka hologramów dlatego postanowiłem przelecieć auto finishem.

Żeby jednak to zrobić trzeba odpowiednio umyć auto a do tego przyda się coś mocniejszego niż zwykły szampon :)

 

Kilka fotek brudasa

IMG_20161121_102819.jpg

IMG_20161121_102828.jpg

IMG_20161121_102832.jpg

 

Na lakierze miejscami zwłoki ADBL QW :lol:

IMG_20161121_103001.jpg

IMG_20161121_103020.jpg

 

Na początek samochód oberwał prewashem w postaci aktywnej piany Tenzi.

IMG_20161121_103411.jpg

 

Zestaw do mycia

IMG_20161121_104357.jpg

 

Odmierzone 10ml

IMG_20161121_104429.jpg

 

Wlewamy

IMG_20161121_104435.jpg

 

Lanca musi byc :D

IMG_20161121_104543.jpg

 

I piękna soczysta pianka!

IMG_20161121_104622.jpg

 

Na rękawicy

IMG_20161121_104702.jpg

 

Pierwsze nieśmiałe ruchy na lakierze

IMG_20161121_104725.jpg

 

A tutaj całe auto

IMG_20161121_105500_1.jpg

 

Po spłukaniu

IMG_20161121_105845.jpg

 

Godzina po myciu a szampon dalej chce, żeby nim myć :lol:

IMG_20161121_105605.jpg

 

Podsumowanie:

Seat domyty bez zastrzeżeń. Szampon ma świetny dosyć intensywny pomarańczowy zapach. Pomimo małego zalecanego dozowania (10ml na 10L) piany bardzo dużo! Poślizg bardzo fajny, lepszy od ADBL Shampoo Pro :) Cena zdecydowanie kładzie na łopatki inne szampony tego typu (500ML - 26,90zł ; 1L - 38,50zł). Po umyciu była większa tafla ale mimo wszystko coś tam kropelkowało więc szampon średnio nadaje się do ściągania wosku ale takie samo zdanie mam o ADBL. Po wspomnianym finishu umyłem ponownie samochód szamponem w celu położenia wosku. W niektórych miejscach celowo niestarannie dotarłem pastę, żeby sprawdzić co na to szampon - zdjął niedotarty film bez problemu :) Jestem zachwycony, dobra robota FX PROTECT :good:

 

Gdyby ktoś był zainteresowany zakupem to szampon na chwile obecną jest dostępny u naszego forumowego partnera CarChem-Silesia ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Ja również otrzymałem sposobność przetestowania tego szamponu. Oczywiście winien temu jak zwykle [ref=#663399]e36ace[/ref]. ;) Pomimo niesprzyjających warunków (mycie na zewnątrz na lekkim mrozie) zdecydowałem się na obfotografowanie procesu mycia, bo już trochę czasu od otrzymania testerów minęło, a nie wywiązywać się z umów nie wypada. Proszę jednak potraktować to bardziej jako prezentację niż test, bo zdjęć z przygotowania, dozowania, et cetera, brak. Obiecuję jednak nadrobić to przy dodatniej temperaturze i większej rezerwie czasowej.

 

Tego szamponu użyłem już drugi raz - wcześniej, w warunkach porównywalnych, tylko na myjni i nie mając za wiele czasu, umyłem nim Citroena smarowanego ADBL QD1 na początku grudnia i niczym więcej poza tym. Były już prawie dwa miesiące odkąd QD1 leżał na lakierze i pomimo że to w swojej kategorii całkiem trwały siuwaks, to straszyły już taflujące plamy. Wówczas miałem wrażenie, że szampon rzeczywiście z nim powalczył i dało się zauważyć znaczące osłabienie kropelkowania. Teraz za moją sprawą rzucił rękawice Sonaxowi BSD, który dokładnie 23 grudnia wylądował na karoserii przedstawionej tu Hondy. BSD jak BSD, cichociemny - tępy lakier, połysk jak na lateksowej mini wytapetowanej dziuni, taaaki plastikowy, ale nie bez kozery for(um)owy temat dotyczący go ma obecnie 102 strony. :)

 

Niestety -5*C to nie jest odpowiednia temperatura na mycie auta... rzuciłem pianę i zmyłem się na kwadrans... i nie, ona nie zaschła całkiem, tylko zamarzła :D Oczywiście na pewno zmieniając stan skupienia sobie przysychała, na szczęście jednak argument w postaci strumienia z myjki do niej trafił. Podobnie zamarzł Roton wypędzelkowany na felgach. ;)

 

95mjTlg.jpg

 

hrAH2Oc.jpg

 

Samochód spłukany, pojawia się nierównomierne kropelkowanie BSD.

 

8GmiF26.jpg

 

Przednie drzwi po stronie pasażera:

 

PSu8bLW.jpg

 

kdUPMqd.jpg

 

Maska:

 

Lyl8SP6.jpg

 

Przedni błotnik po stronie kierowcy :shock:

 

paeSn2b.jpg

 

Tylny błotnik po stronie kierowcy:

 

g8BE5KD.jpg

 

No i ponownie całość :)

 

Ivdh1IY.jpg

 

Pucu pucu, chlastu chlastu... niestety ponownie wychodzi, że najprawdopodobniej jestem jakiś niedorobiony, bo piana po dobiciu litra z lancy (oczywiście zanurzonej w wiadrze) wyszła taka. Mistrzostwo to nie jest... 10 ml na 10l wody, tak jak instrukcja przykazała.

 

mBpaSAy.jpg

 

Znacznie lepiej zrobiło się po wznieceniu piany dłonią (oczywiście czystą).

 

GtX5Bpx.jpg

 

Piana średnia, ale myje! :) Taki widok po pięciu minutach mycia i kilku spłukaniach rękawicy. A auto wydawało się czyste już po prewashu... :D

 

LWN2s4s.jpg

 

Tak sobie myłem, aż skończyłem i spłukałem resztki brudu z szamponem z auta. Oto chwila prawdy. :)

 

TNUAF0W.jpg

 

Maska:

 

wenBFvk.jpg

 

Tylny błotnik po stronie pasażera:

 

FzEbsR1.jpg

 

Dach :o Coś tu zdechło... ;)

 

YAF7Itz.jpg

 

fxodtl21.jpg

 

Tylny błotnik po stronie kierowcy:

 

33iYV7n.jpg

 

Przednie drzwi po stronie kierowcy:

 

ZRH7zpC.jpg

 

UWkNnsi.jpg

 

9rmeteS.jpg

 

Umył, zdecydowanie umył. ;)

 

KreVMJq.jpg

 

Dla porównania woda z szamponem po zakończeniu mycia:

 

HI5XIkv.jpg

 

Podsumowanie: to, co najmocniej chciałem sprawdzić, czyli zdolność usuwania wcześniej nałożonych tłuszczy, poszło tak sobie. Powiedziałbym, że różnica w kropelkowaniu BSD na lakierze przed i po "odtłuszczeniu" jest dosyć subtelna. Fakt, że to wyjątkowo trwały QD, który opiera się chemii, ale różnica jest mniejsza niż myślałem, że będzie. To raczej po stronie minusów, bo jeżeli szampon ma ułatwiać pracę przed położeniem wosku, to powinien na te wcześniej położone zadziałać silniej. Piana - też widać. Ale na tym minusów koniec. Do poślizgu w rękawicy na lakierze w tym przypadku brak zastrzeżeń, sunęła jak po lodowisku, zero uczucia mycia samą wodą. Domywanie: niby każdy szampon myje, ale ten zrobił to zaskakująco skutecznie. W wiadrze wylądowało wszystko, czego nie ściągnęło spłukiwanie ("cięcie" piany) myjką. Przyjemny, choć niewyszukany, pomarańczowy zapach. Silna koncentracja - chociaż zastanawiam się, czy nie spróbować zwiększyć stężenia, dokładnie tak, jak myślę o "bracie" tego szamponu - FX Protect Nano Shampoo. Generalnie - przyzwoity produkt w świetnych pieniądzach, ale idealny nie jest. Prywatnie nie zalecałbym do codziennej pielęgnacji, bo zapewne obchodzi się z woskami bardziej brutalnie niż "konwencjonalne" szampony, chociaż i nie ściąga zbyt wiele i do "odetkania" tych mocarniejszych może być w porządku. Jednak jako szampon bez wypełniaczy, pionek w procesie oczyszczania lakieru pod wosk - nadaje się doskonale. Nie jest to brutal, ale odpowiednio dobrana formuła sprawia, że szampon nie pozostawia żadnego wykończenia, bezwzględnie związując osady.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Bogatszy o wiedzę na temat faktycznej roli "odtłuszczającej" tego szamponu, wypróbowałem go na kolejnym samochodzie. Nie po korekcie, wprost przeciwnie - o bardzo zapuszczonym lakierze: film drogowy był na poziomie regularnym, ale lakier posiada masę zmatowień, wbitych zanieczyszczeń, et cetera. Na większej części pomóc może co najwyżej lakiernik, pełna dekontaminacja i korekta na tak mocne uszkodzenia nie wystarczą. Historia zabezpieczeń z ostatnich miesięcy wygląda tak, że w zeszłym roku ze dwa razy trysnąłem go BSD, a po świętach, po szczotach (nie ja pojechałem), QD1. Potem nic. Przeważnie w stosunku do tego auta używam szamponów, które są słabo stężone i same w sobie pozostawiają dużą ilość piany, by móc bez przykładania większej siły sunąć rękawicą po chropowatych wręcz drzwiach... Ale jest światełko w tunelu - przód i tylny błotnik będą robione w przyszłym tygodniu, korekta i powłoka - jak będzie całkiem ciepło. :)

 

Oczywiście wybranie takiego pacjenta jest z mojej strony zabiegiem celowym, szampon jest pozycjonowany jako coś mocniejszego niż takie do regularnego mycia, więc założyłem, że powinien pozwolić lepiej poradzić sobie z brudem niż słaby szampon "regularny". Czy pozwolił? To już w następnym odcinku... eee... zobaczycie poniżej. ;) Ponadto cała prawda o pienieniu się w zadanym (zalecanym) stężeniu.

 

Pogoda jak widać, temperatura - pięć i pół stopnia na plusie.

 

Zdjęcia rozpocząłem już po myciu wstępnym, chcąc skupić się na walce z tym paskudnie zanieczyszczonym lakierem w trakcie mycia właściwego. Trzy strzały z okna w kuchni, jak już piana kwalifikowała się do spłukania.

 

dzCyvwW.jpg

 

ugrU99j.jpg

 

2aNEGlW.jpg

 

Testerek elegancki, jak na tę markę przystało. :good:

 

bHtUt6C.jpg

 

Co jednak z samej buteleczki z cieczą (czy właściwie syropem)? Do roboty! :) Dziewięć i pół do wiadra, żeby jeszcze było co dobijać z lancy...

 

HaLe34n.jpg

 

OGd9bU0.jpg

 

...i dolewamy syropku. Na pierwszym z poniższych zdjęć najlepiej widać konsystencję.

 

9XsDzSd.jpg

 

ouWxqml.jpg

 

QGhGzF9.jpg

 

O5SVB4O.jpg

 

733l26g.jpg

 

Przed spienieniem:

 

vfsMDSN.jpg

 

3uShss2.jpg

 

I po. Niestety nie podzielam entuzjazmu kolegi Fitte co do ilości piany i to już drugi raz.

 

bkOukQa.jpg

 

Auto spłukane z piany aktywnej (to znaczy piana wycięta razem z brudem ;)):

 

8LABnlL.jpg

 

Ale czyste to ono nie jest...

 

Z7wx1fU.jpg

 

I po kilku minutach mycia. Rękawicę na tym etapie wypłukałem nie więcej niż pięć razy. Niestety zawartość wiadra po prawej wprawiła mnie w pewną konsternację. To nie jest tak, że wykorzystałem całą pianę - ona po prostu tak mi zanikała.

 

Cc9LlXf.jpg

 

Ale żeby nie było. Szampon jednak myje - tak tak, cóż za zaskoczenie. :lol:

 

TJHTNXs.jpg

 

Górna część tego zdjęcia już po przejeździe rękawicą... Widać, jakie syfiaste wtrącenia są na lakierze. :wallbash:

 

wknP1W1.jpg

 

Tu starałem się uchwycić pianę na maksymalnym poziomie, jaką mogłem uzyskać na karoserii. To znaczy - wznieciłem pianę ręką w wiadrze, zebrałem rękawicą i przejechałem po błotniku. No mistrzowska to ona nie jest.

 

EtfqCsY.jpg

 

Auto umyte. Widać, jak pokaźna była ilość brudu.

 

pes1png.jpg

 

Mycie:

 

fq1nRzB.jpg

 

Płukanie:

 

bec2Giv.jpg

 

To jednak nie koniec. Widząc ilość smoły i lotnej rdzy na obu bokach załamałem się... To nie był czas na pełną dekontaminację, ale na tyle kłuło mnie to w oczy, że poszedłem po tar removera (ADBL Tar&Glue Remover) i deironizera (Sonax Xtreme). Dlatego szampon dostał cięższe działo, bliższe temu, do czego został przeznaczony. Na zdjęciach już po spryskaniu - ADBL T&G podjął pracę :) Jestem z tego siuwaksu bardzo zadowolony, szkoda tylko, że zawsze dużo go schodzi i jest dość drogi.

 

7OWdTdq.jpg

 

RptdJ4t.jpg

 

Przekontrastowałem foto, żeby uchwycić w pełni tragizm sytuacji... na szczęście te duże kropy to zanieczyszczenia w korpusie mojego aparatu, ale resztę sami widzicie - rysy, kropki, rysy, kropki...

 

B9xVnLB.jpg

 

Bok od strony kierowcy należał do smoły, przeciwny zaś - do lotnej rdzy. Niestety Sonax nie był tak chętny do roboty, ale coś tam usunął.

 

n1XBYiy.jpg

 

Kolejny kontrast i nie jest to to samo ujęcie - to auto naprawdę jest tak porysowane z każdej strony. Jakie szczęście (dla niego), że w tym roku mam je dostać. :lol:

 

ojEhSJ8.jpg

 

njsbDZl.jpg

 

GvWb9rR.jpg

 

No i po spłukaniu, pozostajemy jeszcze po stronie kierowcy. Widać pozostałości po samym w sobie klejącym T&G - takie nierówne strugi.

 

DZmh6EZ.jpg

 

Jakaś rozpuszczona, ale niedomyta smoła, takie rzeczy...

 

nLmMkoB.jpgp

 

Wbitych cząstek metalicznych trochę zostało.

 

P8oCZBm.jpg

 

I na gotowo, tym razem poczynając od strony pasażera. Po T&G nie ma śladu - mamy taflę :)

 

wZaOFVd.jpg

 

345Qauq.jpg

 

Trudno nie zauważyć poprawy:

 

WBmyWUm.jpg

 

Ale glinka i tak miałaby co zbierać:

 

ieZ5OHt.jpg

 

I na stronę kierowcy, tutaj ta lotna rdza na tylnym błotniku:

 

euPPBsW.jpg

 

W wiadrze do płukania woda w kolorze T&G Removera - bo wodę do płukania oczywiście zmieniłem po myciu, ale tę z szamponem do mycia zostawiłem. :)

 

UIKyQsZ.jpg

 

W tym etapie to tyle. Tradycyjna garść wniosków:

 

1. Ponownie mam zastrzeżenia do ilości piany. Tym razem miałem do czynienia z o wiele gorszym przypadkiem niż poprzednio i jeśli chodzi o poślizg rękawicy, to nie było już tak kolorowo. Producent wspomina wprawdzie o braku dodatków zwiększających poślizg, ale nie rozgranicza stężeń na różne przypadki, przyjmując ad hoc, że 1:1000 jest odpowiednie w każdej sytuacji. A tutaj większa ilość substancji czynnej załatwiłaby sprawę. Jestem przekonany, że zwiększenie stężenia to klucz do sukcesu, ale jak sami widzieliście, trzymałem się zalecanego 1:1000. Umyć auto z resztek pasty po korekcie takim stężeniem można, ale do ciężkich przypadków się nie nadaje. Na szczęście szampon jest bardzo tani i nawet przy potrojeniu stężenia z butelki wiele nie ubędzie, niemniej - w tym zakresie minus ode mnie, bo informacja na etykiecie jednak powinna zobowiązywać. Proponuję rozgraniczyć zalecane stężenia na różne przypadki. Sam nie omieszkam sprawdzić podwyższonego dwukrotnie stężenia na tym aucie po lakierowaniu przodu, porównując je z ADBL Shampoo Pro, którego producent sam proponuje od 1:500 do 1:1000.

2. Szampon bardzo fajnie obszedł się z tłustym T&G Removerem, szast-prast i go nie ma. :) To jest jednak jego żywioł, zero wykończenia, ale i zero pobłażania dla tego, co napotka na swej drodze. Jak Armia Czerwona na Górnym Śląsku w '45. Ostawało się tylko to, czego nie dało się podnieść.

3. Zapach był już wspominany - moim zdaniem to wyróżnik tego szamponu - mnie prywatnie bardziej pasuje jabłko którym pachnie Nano Shampoo, ale tutaj mamy taką lekko chemiczną pomarańczę, która przypomina Vibovit albo oranżadki w proszku. Już widziałem na forum sentymentalne pochwały właśnie za to :)

 

Podsumowanie: ogólnie odczucia mam trochę ambiwalentne, ale nie na tyle, żeby ten produkt przekreślić. Po prostu nie ma co oczekiwać, że zawsze zachowa się tak samo, ale to powinno trafić także do producenta. :acute: ADBL w przypadku swojego produktu, który jest odpowiednikiem tego, te sytuacje rozgraniczyło i o to chodzi. Jeżeli jest potrzeba, żeby zmyć jakiś czyszcząco-regenerujący siuwaks z lakieru, to to jest to. Płyn do garów jest do garów, a to kasowo pewnie wyjdzie podobnie, zważywszy, że płynu do garów zawsze wlewamy tyle, ile się wleje, a tutaj ktoś pomyślał nad formułą i koncentracją właśnie dla nas, a nie dla gospodyń domowych.

 

Przyznam się jeszcze bez bicia, że gdybym pisał tę recenzję bezpośrednio po myciu, to bym ten szampon skrytykował. Ale z perspektywy czasu stwierdzam, że niesłusznie. Ta jedna, jedyna rzecz - piana i poślizg, żeby je zróżnicować - i naprawdę będzie w porządku. Przed rozpoczęciem testowania na potrzeby forum użyłem go raz, wlałem 1/10 zawartości testera i miło się zaskoczyłem, że mocno osłabił QD1, którego miałem na lakierze w tamtym aucie, bez żadnych smutnych historii odnośnie piany i poślizgu. Ale tam lakier jest żyleta w porównaniu do tego, chociaż do ideału też mu daleko, samochód nie był też specjalnie brudny. Dlatego wystartowałem z wysokiej pozycji, potem się rozczarowałem, ale później udało mi się w głowie znaleźć odpowiednie miejsce dla tego szamponu.

 

I właśnie dlatego w powyższych zdjęciach macie dość szczegółową historię przypadku: niech każdy sobie sam wyrobi zdanie.

Link to comment
Share on other sites

  • Dystrybutor

Dzięki za kolejny test :D

Pozwól że w temacie piany się nie zgodzę, jest to dosyć mozno pieniący się szampon. Wlej najpierw szampon do wiadra później zalweaj wodą a zobaczysz różnicę. Gdzieś mam filmik z piany CarShampoo

Link to comment
Share on other sites

[ref=#663399]e36ace[/ref], ja nie wiem, ale mam tak praktycznie ze wszystkimi szamponami i to niezależnie od tego, czy zalewam wodą, czy dolewam do wody :o Może u mnie woda jakaś nieświęcona, czy cuś...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Moje podejrzenie związane ze stężeniem produktu było trafione.

 

Nie miałem wczoraj wiele czasu, a właściwie miałem mocno postawiony deadline, więc chcąc oblecieć auto Collim zgodnie ze sztuką, musiałem porzucić aparat. Ale przy stężeniu 1:500 szampon był :good: Dolewałem go w trakcie napełniania wiadra, potem jeszcze spieniłem myjką i piany było dużo, a przy jej późniejszym wzniecaniu też pojawiała się spora ilość. Poślizg wypas. Do ściągnięcia była kanapka BSD-QD1-FW Amulet i dało radę. :lol: Siuwaksy lepiej zdechły po myciu, niż po pianowaniu ADBL Yeti 1:10+Tenzi Truck 1:20 (oczywiście z PA, nie z ręcznej pianownicy).

 

Także przy jakichś grubszych robotach od razu proponuję 1:500 i obędzie się bez rozczarowań :)

Link to comment
Share on other sites

Nie usuwa, ale osłabia :) I tylko taki, który ma duży udział carnauby. QD1 i Amuleta ruszył, BSD nie (widać w mojej pierwszej recenzji w tym wątku). No i do usunięcia czegokolwiek zdecydowanie zalecam podwoić stężenie. ADBL Shampoo Pro tyczy się to samo. Tak jak pisałem, te produkty są mocno podobne.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Niedawno miałem okazję zestawić przedmiotowy szampon z ADBL Shampoo Pro, który jest jego bezpośrednim konkurentem, tzn. służy do tego samego i nawet w tym samym stężeniu się go stosuje. Okazją było przygotowanie mojego auta pod powłokę, nie byłem nastawiony na szczegółową relację z tego porównania, gdy czas naglił, ale okazało się, że rezultaty są inne niż to, co wydawało mi się, że nastąpi.

 

Przedstawiam niniejszym garść zdjęć, w imię zasady, że mówią więcej niż tysiąc słów.

 

Na pierwszy ogień ADBL Shampoo Pro - 20 ml na 10 l wody (1:500). Spieniony wąskim strumieniem prysznica w trakcie wlewania do wiadra, więc niejako pod ciśnieniem.

 

IOwZsWg.jpg

 

I na aucie:

 

u7zOFNE.jpg

 

NijtxE8.jpg

 

a4pbJWl.jpg

 

Po myciu:

 

XHA4lig.jpg

 

FX Protect Car Shampoo:

 

6oBNY6i.jpg

 

Stężenie i procedura identyczne, a piana spierdziela z wiadra :o

 

9SPYnlS.jpg

 

I na aucie :shock:

 

SZ3EbX1.jpg

 

bYucmh3.jpg

 

ggVNIva.jpg

 

2cQmWEy.jpg

 

Podsumowanie #2: w bezpośrednim porównaniu FX Protect wypadł dużo lepiej od ADBLa - dał więcej piany i ona się fajnie utrzymywała na lakierze, miałem większe wrażenie mycia jak należy, dużą ilością środka czyszczącego. Ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego myjką nie byłem w stanie osiągnąć dobrej piany, a prysznicem - rach-ciach i jest... Dlatego rzeczywiście, potwierdzam to, co widać na filmie wrzuconym przez [ref=#663399]e36ace[/ref]. Nie oceniam poślizgu, bo wymywałem samochód z past i go nie było :lol:, ale nie o to chodzi w takich szamponach - przecież one nie mają czegokolwiek zostawiać i nie posiadają dodatków "poślizgowych". Ogólnie widać, że są to podobne produkty do podobnych zastosowań - podobna konsystencja, podobny kolor, zapach: ADBL - mandarynkowy, a FX Protect - pomarańczowy. Za to bardzo niepodobne są ich ceny. Litr ADBL Shampoo Pro kosztuje 59,99 zł, a litr FX Protect Car Shampoo... 38,50 zł. :lol:

 

Dlatego choć nie wygląda to tu spektakularnie, FX Protect bije ADBLa i z pewnością kupię go, gdy skończą mi się moje niewielkie resztki jednego i drugiego.

 

Mam jednak nadzieję zapoczątkować dyskusję lub jej namiastkę na temat tego, dlaczego przy myjce miałem taki problem z pianą, a przy prysznicu - nie. Chciałem być jak tuzy detailingu, a wyszło do chrzanu... :lol:

 

Kolegę [ref=#663399]e36ace[/ref] przepraszam zaś za nie do końca miarodajne poprzednie sprawozdania :)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 years later...

Czy odczucia myciem żółtym szamponem FX protect są podobne do mycia samą wodą? Dałem 40 ml na nie całe 20L wody. Zero poślizgu, wręcz jak bym czuł opór. Piana po kilku sekundach ginie jak przy szamponach hydrofobowych, konsystencja rzadkiej galaretki. Produkt trzymam w piwnicy w temperaturze około 10-15 stopni. Tragedia, gorszego szamponu jeszcze nie używałem 

Link to comment
Share on other sites

@AudiBlask z początku jak wyszedł na rynek jeszcze z białą nakrętka mam wrażenie, że zdecydowanie lepiej mi się nim myło. Miałem okazję myć nim kolejny raz z innej butli i miałem podobne odczucia. Nie wiem czy to kwestia butli czy może warunków, temperatury bo ona była inna. W każdym razie dla mnie już szampon zapomniany

Wysłane z mojego CPH2009 przy użyciu Tapatalka

Link to comment
Share on other sites

  • Moderator

@analyzator żółty faktycznie poślizg i piane ma średnia ale za to domywanie plus odtykanie jest na bardzo wysokim poziomie, osobiscie uzywam go przed polerką badz do odtykania powłok ceramicznych 🙂 

Link to comment
Share on other sites

nie wiem co powiedzieć; kupiłem swego czasu na próbę FX'a zielonego pod kątem bieżącego mycia "powłok" i jak dla mnie daje radę. nie jest to "reset" ale ten też lubi szybko schnąć i cena zupełnie inna. nie wiem jak FX daje radę z "woskami" - do nich preferuje inne szampony. 

Link to comment
Share on other sites

  • Moderator
1 godzinę temu, CarlosBlack napisał:

nie wiem co powiedzieć; kupiłem swego czasu na próbę FX'a zielonego pod kątem bieżącego mycia "powłok" i jak dla mnie daje radę. nie jest to "reset" ale ten też lubi szybko schnąć i cena zupełnie inna. nie wiem jak FX daje radę z "woskami" - do nich preferuje inne szampony. 

zielony jest bardzo fajny do bieżacego mycia, fajnie sie wypłukuje nie zaburza hydro a że nie ma super piany to chyba jego jedyny minus 😄 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.