• Ogłoszenia

    • AreK

      Poszukiwany grafik   20.06.2017

      Potrzebujemy osobę która wykona nowe grafiki rang (admin, mod, partner, użytkownik....) na forum. Chcemy żeby były nowoczesne i czytelne. Jeśli ktoś z Was chciałby pomóc to proszę o kontakt na PW. @AreK

Michał126

Użytkownik
  • Zawartość

    732
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Michał126 w Rankingu w dniu 7 Lipiec

Michał126 posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

21 Excellent

O Michał126

Informacje

  • Imię
    Michał
  • Auto
    Fiat 126p 1997
  • Lokalizacja
    Tarnowskie Góry
  • Województwo
    Śląskie
  1. Jam amator, ale może Fireball? Chyba, że to Butterly to w istocie Fireball
  2. Drugą osobą która w której Quartz Spray nie wzbudził entuzjazmu byłem ja. Mam też zdjęcia i w zasadzie to powinienem w końcu zabrać się za recenzję Ogólnie to tak, na niezabezpieczonym lakierze zarówno rozprowadzanie, jak i docieranie było katorgą, pomimo zastosowania bardzo miękkiej i puszystej, świeżo wypranej mikrofibry. Dodatek to wyglądu - zerowy. Pewna śliskość dopiero po czasie i mocny zrzut wody, natomiast nie to, co zwykle nazywamy efektem hydrofobowym, czyli kropelki. Natomiast znalazłem mu zastosowanie - świetnie nadaje się do usuwania śladów po twardej wodzie z auta zabezpieczonego powłoką ceramiczną (w moim przypadku - Max Protect UNCr). Dlatego nie przekreślam go, ale nie jest to quick detailer. Uważam, że powinno się mu znaleźć inną niszę I ja również przetestowałem Krwawą Felgę. Ten środek jest zdecydowanie godzien polecenia!
  3. @dejwid92, widziałem Twoją Mazdę kilka razy w Gliwicach. Zwraca uwagę zadbaniem
  4. Trochę mnie zakłuł w oczy ten ich dokładny opis. Czy ja wiem, czy żadne? Dość mocno sprecyzowane, ja zaś najsensowniejsze testy widuję wśród tych, które powstały z inwencji testujących. Ale dobra. Wpisuję się, chociaż QD którego używam najczęściej, to Wasz. 1. Michał126
  5. Nie wydaje Wam się, że trochę przeginacie z tymi wymaganiami jak za stumililitrową próbkę?
  6. CarPro - pomarańczowa krótkowłosa.
  7. Widzę, że nie potrafisz dać sobie na wstrzymanie nawet w odpowiedzi na życzliwą radę.
  8. Tak jak pisałem: Rzecz tyczy się tylko rozprowadzania natryśniętej ilości. Tak też myślę, że jak lakier nie będzie miał faktury ściany, to będzie z tym lepiej. Natomiast np. ADBL QW, który jest całkowicie syntetykiem, nie ma takiej prawidłowości. Ale to nie jest kamień do ogródka, ot, takie moje spostrzeżenie. Co do testu - polecam się
  9. Buteleczka koncentratu 15 zł + 5 baniek wody demineralizowanej 5*2,50 zł = 12,50 zł to razem 27,50 za 25 litrów. Bańka gotowego kosztuje od 5-6 zł w promocji w Auchan do 14 regularnie w Tesco, czyli 25 litrów wychodzi za ~31-87 zł. Z chemicznego punktu widzenia chyba ciężko, żeby koncentrat robił odwróconą osmozę
  10. @Gesiu_15, masz już trzy recenzje. Uruchom wyobraźnię.
  11. W treści pierwszego posta wspomniany został Collinite 845, ale bez sprecyzowania cech. Odsyłam do swojego testu: Wosk jak najbardziej godzien zaszczytnej pozycji w gronie długodystansowców. Z tego co widziałem, zaaprobowany także przez takich mistrzów detailingu, jak np. Detailingservice z Wieliczki.
  12. Jednak nie było ani grama przesady w przesłaniu o "sprawnym przeprowadzeniu testu". Minęły trzy pełne dni odkąd dostałem swój tester, a wątek jest już dość ubogacony recenzjami Niech więc i ja dołożę swoje trzy grosze. Pięknych kropelek sfotografowanych w trybie makro nie będzie, ale jakieś wnioski udało mi się wyciągnąć. Nie pytałem nikogo, czy mogę mu umyć auto. Po prostu wziąłem sobie samochód mamy, nad którym mam pełną kontrolę w zakresie czyszczenia, pielęgnacji i ogólnego utrzymania, wyczyściłem koła, spianowałem ADBL Yeti, umyłem szamponem "odtłuszczającym" FX Protect (tym pomarańczowym) i tak przygotowany samochód, oczywiście po osuszeniu, potraktowałem jako poligon doświadczalny. Praca w ciepły, piątkowy wieczór, kiedy moje stanowisko mycia w ciągu spadku terenu przy kratce było już zacienione. Tak jak @Piotrek zauważył, butelka jest bardzo schludna, z etykietą o może nie stonowanym, ale jednolitym motywem graficznym i profesjonalnie wyglądającym atomizerem. Z tyłu jest zalecenie, by wstrząsnąć przed użyciem. Radzę się do niego stosować, ponieważ po dłuższym staniu widać, jak produkt się rozwarstwia. Przypuszczam, że to po prostu wspomniana z przodu carnauba wytrąca się z rozpuszczalnika. Próbowałem, jak rasowy profesjonalista, uchwycić mgiełkę na zdjęciu. Jestem fotografem-amatorem, który boi się czyścić lustro, w obawie o popsucie wiekowego już aparatu (Nikon D70S z 2005 roku), ale na przeszkodzie stanęła nie kwestia umiejętności, ale fakt, że był pusty w środku i dopiero za trzecim naciśnięciem wydał z siebie jakieś tchnienie. Za kolejnym razem trysnęło już odpowiednio: Chciałem sprawdzić maskowanie syfów, które czasem zostają na lakierze. Niestety z tarasu, który widać za samochodem, pod którym jest on parkowany, w jednym miejscu leje się woda spomiędzy płyt, którym jest pokryty. One są połączone zaprawą, w której jest dużo wapna... i mam w jednym miejscu dosłownie stalaktyty, a na lakierze robi się takie coś: I to już jest po myciu i próbie zebrania glinką! Na szczęście mój ojciec postanowił w końcu to uszczelnić, więc jeżeli decyzja ta się uprawomocni i dojdzie do skutku (nie minęło chyba jeszcze 30 dni od tej deklaracji, więc jeszcze jest czas), to wtedy to zlikwiduję. Póki co: Jak widać troszkę przykrył, ale niewiele. Spróbowałem zrobić pięćdziesiątkę: Widać bardzo subtelne przyciemnienie, bo ten kolor i typ lakieru nie daje zbyt dużych możliwości: Ale czym byłaby recenzja nowości bez sprawdzenia, jak się ona ma w zestawieniu z produktami znanymi i lubianymi? Dlatego poszedłem szlakiem przetartym przez @Strusia i podzieliłem maskę na troje. Z lewej strony ADBL Quick Wax w nowej, poprawionej odsłonie, przyszykowany wraz z ADBL Puffy Towel: Na środku główny bohater, na mikrofibrze z irlandzkiego TK Maxx, przypominającej Puffy'ego, tylko mniejszej (używałem jej też dotąd, ale na masce ją złożyłem w inną stronę, żeby smarować suchą częścią): A z prawej Funky Witch Amulet Quick Wax, z mikrofibrą Funky Witch Two-Faced Yaga (odbiegającej typem od dwóch poprzednich, ale sprawdzonej przeze mnie przy woskach i QD i w pełni zaaprobowanej ): Lecimy: Po zdjęciu taśm widać spektakularne różnice w połysku i przyciemnieniu. ADBL versus Detailer's Magic: Detailer's Magic versus Funky Witch: Następnie pokryłem Spray Wax Magiciem cały samochód. Pomimo niedetailingowego (jak to się zwykło mówić w tutejszej nomenklaturze) koloru, lakier zaczął połyskiwać bardzo sensownie: Następnie zrobiłem coś, czego unikam krótko po wrzuceniu na lakier czegokolwiek. Polałem maskę wodą, przy użyciu myjki ciśnieniowej, ale z daleka (z około metra). Minął jakiś kwadrans od jej posmarowania (który spędziłem na namaszczeniu reszty karoserii), czyli produkty powinny już zdążyć się związać z powierzchnią - przynajmniej tak wtedy stwierdziłem, ale czy słusznie - o tym dalej. ADBL: Detailer's Magic: Funky Witch (ale na błotniku już Detailer's Magic): Potem fluffy w dłoń, auto dosuszone, schowane, a bałagan posprzątany. Czyli można przejść do wniosków: 1. Producent deklaruje zawartość carnauby. Znajduje to potwierdzenie w pracy z produktem, który delikatnie się rozwarstwia, daje ciepły połysk, ale i dość specyficznie zachowuje się w trakcie docierania. Po spryskaniu, dość ciężko się go rozprowadza, chociaż użyłem szmatek, które generalnie są stworzone z myślą o opornych siuwaksach. Dotarcie drugą stroną bezpośrednio po rozprowadzeniu też nie jest lekkie, ale tutaj znalazłem genialną metodę. Wystarczy po prostu przejść do kolejnego panelu, a po rozprowadzeniu na nim, co mnie zajmowało jakieś dwie minuty, wrócić i dotrzeć suchą stroną. Wtedy idzie bardzo lekko, wręcz lepiej się o mikrofibrę nie zapierać, bo można się przewrócić. Dodam, że po rozprowadzeniu rozpuszczalnik odparowuje bez śladu, więc to docieranie to poniekąd sztuka dla sztuki. 2. Cieszy fakt, że producent tak kompleksowo podchodzi także do opakowania swojej chemii. To mój pierwszy pełnowartościowy produkt Detailer's Magic. Poprzednio używałem małych testerów, które broniły się zawartością (z drobną chęcią sprostowania z mojej strony, bo coca-colowe APC uważam, że lepiej byłoby nazwać interior cleanerem ;)), ale nie dawały sprawdzić, jak to jest mając to samo, tylko ze sklepu. Rozpylacz jest na mistrzowskim poziomie, butelka wykonana z grubego tworzywa, nic jej nie wciąga, etykiety porządne. To buduje taką, jakkolwiek to zabrzmi, wyjątkowość, w sensie, że nie jest to produkt jak z marketowej półki (choć i tam nieraz znajduję porządną chemię, głównie wiadomej firmy made in Germany, ale to kropla w morzu dziadostwa). 3. Wiem, że nie pokazałem pełnego potencjału, ale nie jestem winien koloru, w którym samochód kupiła sobie moja mama (skądinąd to niby używek się nie konfiguruje, a ten się pokazał w konfiguracji dokładnie upragnionej przez nią i... tak samo jak firma Detailer's Magic, pochodzi z Tarnowa ). Mam dwa czarne na podorędziu, ale w jednym machnąłem korektę i świeżo zabezpieczyłem go woskiem, a na drugiego wrzuciłem QW ADBL. Złota perła i czerwony akryl też tego do końca nie pokażą, ale spokojnie, coś wymyślę i wrzucę kolejną recenzję na bardziej "detailingowym" lakierze. 4. Nie byłem zachwycony śliskością bezpośrednio po nałożeniu. Auto ma kilka elementów świeżo lakierowanych (kolor dobrany mistrzowsko, osobno na elementy metalowe, osobno na plastikowe, lakier wylany też bez zarzutu, więc nawet nie widać które to ) i na nich było ok, ale boki i tylna klapa błagają o glinkę, mając fakturę w zasadzie jak farba na ścianie. Myślałem nawet, żeby go odsmolić i wyglinkować (niestety od paru miesięcy mama jeździ regularnie takim odcinkiem, gdzie robią drogę ), ale uznałem, że to sztuka dla sztuki, a ten produkt ma być "quick", więc umyty lakier to szczyt przygotowania, jakie powinno się odbyć. Ale przejechałem sobie zewnętrzną stroną dłoni po każdym z osobna panelu na drugi dzień rano i czuć było śliskość już bardzo mocno. Wniosek - rozpuszczalnik musiał dobrze odparować, ergo - nie chwal słońca przed zachodem, czy coś. Ponieważ pokusiłem się o zestawienie z konkurentami, odniosę się i do nich: Jak powszechnie wiadomo, ADBL poprawił swojego Quick Waxa. Nie miałem przyjemności (wątpliwej czy nie) pracy z poprzednią wersją, ale ta nie odbiega wiele trudnością aplikacji od ichniejszego QD1. Po prostu się psika, przeciera miejsce w miejsce, dociera i do widzenia. Mazów brak, z dotarciem problemów nie ma niezależnie od momentu, w którym się dociera. Moim zdaniem to produkt o cechach typowego syntetyka, co potwierdza nawet zapach, który "wychodzi" spod jagodowej nuty. Funky Witch Amulet to coś innego, jest co najmniej równie prosty w aplikacji, na dłużej zachowuje śliskość, ale jak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń, po które zerknąć można do wątku poświęconego temu produktowi, dużo ładniej wpływa na wygląd, dając ciepły blask. Przy tym gorzej kropelkuje, ale lepiej zrzuca wodę, co widać na testowej masce na zdjęciach wyżej. Nie czuć w nim w ogóle jakichkolwiek chemicznych substancji, tylko słodki, owocowy zapach. I Detailer's Magic Quick Magic w niektórych cechach przypomina mi właśnie Amuleta. Nie chodzi o to, że też jest zielony (chociaż to inny odcień, a niejedna pani pewnie udzieliłaby mi reprymendy, że doszukuję się tutaj jakiegokolwiek podobieństwa). Bardzo podobny jest efekt hydrofobowy, który zapewnia - czyli spore odpychanie, ale bez rewelki, jeśli chodzi o kształt kropelek (piszę oczywiście o sytuacji niedługo po nałożeniu, bo jak wspomniałem w punkcie 4. wniosków, produkt ewidentnie potrzebuje czasu na związanie). Do tego całkowicie wodnista konsystencja, choć łatwością docierania Amuletowi ustępuje, co starałem się rozstrzygnąć za pośrednictwem informacji o zawartości carnauby w Magicu, której Funky Witch u siebie nie deklaruje. a). Kropelkowanie: 1. ADBL 2. ex aequo: Funky Witch i Detailer's Magic b). Odpychanie wody: 1. ex aequo: Funky Witch i Detailer's Magic 2. ADBL c). Łatwość docierania: 1. Funky Witch 2. ADBL 3. Detailer's Magic d). Śliskość po nałożeniu: 1. ADBL 2. Funky Witch 3. Detailer's Magic e). Śliskość po oblaniu wodą i osuszeniu: 1. Funky Witch 2. ADBL 3. Detailer's Magic f). Śliskość po czasie: 1. Funky Witch 2. ex aequo: ADBL i Detailer's Magic g). Jakość butelki i atomizera: 1. Detailer's Magic 2. Funky Witch 3. ADBL h). Trwałość: - zobaczymy. Podsumowanie: mamy do czynienia z dopracowanym produktem, porządnie opakowanym, o cechach naturalnego wosku. Nie jest to coś dla tych, dla których QW i QD to jeden pies. Z takim podejściem polecam zwrócić się do przedstawionych wyżej konkurentów. Daje jednak ładny, ciepły blask - efekt jest naturalny, nie podkręcony sztucznie. Dobrze odpycha wodę. Nie polecam na pierwszego QW, bo wymaga jakiegoś tam doświadczenia, przynajmniej tak skromnego jak moje, by nie dać się sobą zrazić. Na myśli mam to rozprowadzanie i umiarkowaną śliskość zaraz po nałożeniu. Ale jako kolejny już produkt w arsenale, da się lubić. Moim zdaniem to kolejny sensowny wypust rosnącej w siłę firmy. Nie omieszkam sprawdzić trwałości i efektu wizualnego także na bardziej wymagającym lakierze, więc chociaż nagadałem się jak, nie przymierzając, Hanka Bielicka, to proszę to potraktować jako wstępną recenzję.
  13. Na jakim etapie życia wosku kładziony QD1? Mnie po Colli, ale 845, tragicznie się kurzy do pierwszego mycia, a potem dość mocno jeszcze przez kilka, ale jak się już "ustabilizuje", to QD nie robi żadnej różnicy w tej materii.
  14. Powiem tyle: Chyba najlepsze, najbardziej miarodajne sprawozdanie, jakie tu widziałem. Zagłębię się jeszcze w nie jutro, ale olbrzymi szacunek z mojej strony za to pieczołowite podejście. Jak to mówią - szapo z głów.
  15. Po Rain-X'ie szybciej kropelki startują. Trzyma się tak samo. Na plus Autolandu większa pojemność za podobną kasę i rozpylacz.