Jump to content

Polska/europejska vs amerykańska szkoła detailingu


Recommended Posts

Często przed snem oglądam video na YT dotyczące car detailingu. Zauważyłem, że mase na pozór takich samych czynności wykonuje się całkowicie inaczej. Wyraźnie widać różnice między amerykańskimi youtuberami a polskimi/europejskimi. Niektóre rytuały zza oceanu są w Polsce wręcz uważane za karygodne błędy. Kilka różnic, które rzuciły mi się w oczy.

-Piana aktywna - Polska/Europa elegancko od góry do dołu, pędzelkowanie i spłukanie. Ameryka piana rzucona byle jak ale nie to jest największa różnicą. Są osoby, które do aktywnej piany dolewają szamponu i po zaaplikowaniu piany jadą gąbka/rękawicą lakier. Moim zdaniem wielki błąd bo piasek, który rozpuściła piana jest wcierany w lakier. Sama piana jest zbyt słabym lubrykantem.

-Pranie tapicerki, każdy wie jak to wygląda w Europie: odkurzanie, pre-spray, szczotkowanie, ekstrakcja z risnerem. W Ameryce odkurzanie, obfity pre-spray z wysoko stężonego, pieniącego się APC (wręcz zalanie wszystkiego a nie "zaspreyowanie"), szczota na wkrętarkę a potem ekstrakcja samą wodą. Tapicerka zostaje przemoczona, delikatna tapicerka może zostać zniszczona przez twardą szczotkę, odkurzacz dostaje po tyłku zasysając pianę. Inny przypadek to dywaniki - Europa sytuacja analogiczna do tapicerki, USA dywanik na glebę, pod myjkę ciśnieniową do kompletnego przemoczenia, zalanie wszystkiego APC a potem płukanie myjką xD nie skomentuję.

-Polerowanie lamp - Europa to czyszczenie, papier, polerka, zabezpieczenie. USA wszyscy używają jakiejś dziwnej pasty bez czyszczenia lampy czy docierania. Polerka i fajrant, Janusz "Nosacz" Handlarz approved.

-Stan samochodów - Polska/Europa zdarzają się mocne szczury, które przez 10 lat odkurzacza nie widziały. USA to kompletne łachy, pozalewane winem, colą itp, resztki jedzenia na wykładzinie, kupa śmieci, tylko nasrać jeszcze na środku. Czasem mam wrażenie, ze samochody sa specjalnie przygotowywane pod filmiki.

Pominę kwestie clickbaitowych tytułów w USA, tam wszystkie samochody są most moldiest, dirtiest, nasty.

Za jedną rzecz muszę pochwalić USA - prawie wszyscy mają fajny, mały, wydajny odkurzacz z kozacką końcówką do tapicerki - niezbyt szeroka, przezroczysta, z odpowiedni kontem natarcia dzięki czemu łatwo prać przy progach. Karcher w Puzzi ogarnął to dopiero ze 3 lata temu a i tak trigger jest lipny bo sobie można palca przyciąć o niego.

Z jednej rzeczy się jeszcze wytłumaczę - pisze Europa ale często brytyjscy youtuberzy to kopia 1:1 USA, żeby nie było.

Coś wam się może jeszcze rzuciło w oczy. A może to my w Europie robimy źle ale nie jesteśmy tego świadomi ponieważ "zostaliśmy wychowani" w swoich zasadach?

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem uogólniasz. Na polskim yt też znajdziesz filmy z nieprawidłowego prania czy mycia samochodu.

USA to kolebka auto kosmetyki. To u nich się to zaczęło. Oni wprowadzali standardy.

Zgadza się, że stosują inne techniki niż my. Oni patrząc na europejskie kanały pewnie też zastanawiają się "po co", "czemu tak" to robią w tej Europie.

Oglądaj wyłapuj ich tricki i techniki. Te, które wydają Ci się słuszne sprawdź na własnej skórze.

Link to comment
Share on other sites

41 minut temu, KUBA46 napisał:

Zgadza się, że stosują inne techniki niż my. Oni patrząc na europejskie kanały pewnie też zastanawiają się "po co", "czemu tak" to robią w tej Europie.

O tym napisałem w ostatnim akapicie.

Link to comment
Share on other sites

Obejrzyj sobie kiedyś japońskie kanały. Piana? A co to jest, smaczne to? Opłukiwanie z piasku? Eee, no bez jaj, wyspa tutaj, nie marnuje się wody. Jedno wiadro, szampon na gąbkę i jedziemy samochód w pełnym słońcu. Zaschło, no życie, się opłucze, od tego mam bajerancki szampon. Prania tapicerki nie oglądałem bo sam tego nie robię.

Co kraj/region to obyczaj, inna chemia czasami, inne materiały w samochodach.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 3.07.2020 o 00:34, vlodek2532 napisał:

Europa sytuacja analogiczna do tapicerki, USA dywanik na glebę, pod myjkę ciśnieniową do kompletnego przemoczenia, zalanie wszystkiego APC a potem płukanie myjką xD nie skomentuję.

??? A co jest złego w tej metodzie, po co mam odsysać piasek odkurzaczem, jak mogę wypłukać myjką i wtedy odessać wodę, żeby szybciej wyschło.

Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, lol19pl napisał:

??? A co jest złego w tej metodzie, po co mam odsysać piasek odkurzaczem, jak mogę wypłukać myjką i wtedy odessać wodę, żeby szybciej wyschło.

Przynajmniej jak jest mokry to się tak nie kurzy.

Link to comment
Share on other sites

Ja tam mam swoje 2 grosze do powiedzenia 😉 

Nic się nie różni, nic się nie dzieje innego... Polacy wiedzą gdzie zarobić i jak zarobić...

Pranie tapicerki? Mało pieniące apc w dobrym stężeniu + szczotka do wzruszenia + wypłukiwanie wodą wystarczy w 95% przypadków. 

Polerowanie lamp? Często gęsto ma się świecić i nie być matowe... 80% klientów nie wyjdzie z auta zobaczyć jak świecą światła i czy plastik ma refleksy itd. Małe grono klientów zapłaci Ci za dokładne polerowanie lamp papierami, pastami + powłoki. 

Z Pianą aktywną rozumiem. Uważam że to słabe wyjście...

Dywaniki? Osobiście nie raz robiłem w podobnie opisany przez Ciebie sposób, gdy czas był mega mały, nie było chwili na dokładne odkurzania, prania, srania 😜 Efekt? Optycznie identyczny do tego "detailerskiego". 

Staryyy tak naprawdę to to co jest tu na forum to naprawdę dla mega maniaków i pasjonatów. Pracowałem w 2 studiach detailingowych, często obserwowałem prace kolejnych 3 i rozmawiałem z niejednymi ludźmi. Dla zaoszczędzenia czasu, zarobienia pieniędzy i utrzymania się na rynku właściciele i ich pracownicy robią takie rzeczy, że gdyby Ci zadumani detailerzy to zobaczyli to by im żyłki popękały 😉 Dodam, że często gęsto uzyskując ten sam bezpieczny efekt. 

Stan samochodów? To kwestia również moim zdaniem swego rodzaju kultury. W Ameryce prosioków na ulicach jest więcej niż normalnych ludzi. Tam te równouprawnienia, swobody i wolności doprowadzają do tego, że więcej zobaczysz obleśnych rzeczy na ulicy niż w kiblu 😉 

U nas byleby sąsiad zobaczył to widziałem jak nie jedna babcia czyści kosz na śmieci zanim wystawi go przed płot. 

Reszta jakiś spustów nad detalingiem... Hmm nie raz nie dwa uważam, że dobrym apc w odpowiednich stężeniach jestem w stanie zrobić całe auto zupełnie szybciej niż ktoś bawiąc się w specjalistyczne produkty przeznaczone każdy do innego elementu auta. 

Wszystko kwestia kultury, podejścia i pieniędzy. Robiłem też już takie auta, że palcem byś nie tknął bez rękawiczki, a zdarzało się nie raz że klient ładnie wysprzątał przed moimi pracami i wszystko było przyjemnie. 

 

  • Lubię to 3
Link to comment
Share on other sites

To też fakt. Mnie ostatnio ktoś (nie tutaj) opierniczył bo czasami kładę AIO pod wosk, a AIO to tylko dla handlarzy i jak samochód jest ostatnią ścierą i w ogóle AIO to niezgodnie ze sztuką 😄 Generalnie na zachodzie (szeroko pojętym, bo obejmuje też bardziej cywilizowany daleki wschód) jest tendencja do ułatwiania sobie życia. Łączone produkty, chemia ułatwiająca pracę do maksimum i tak dalej. No i ograniczenia prawne, często też lepiej rozumiana ekologia (zużycie wody). Pewnie są i maniacy jak tutaj, są studia robiące super-luksusowe wozy gdzie klient płaci za zabawę i nakładanie wosku piersiami nastoletniej dziewicy. Ale generalnie chodzi o to, żeby zrobić i się nie narobić. A czasami jeszcze zarobić 😄

Link to comment
Share on other sites

Czyli trzeba rozróżnić czy robimy dla przyjemności czy dla efektu, bo czasem te 99,9% efektu możemy uzyskać w dużo krótszy czas z dużo mniejszymi nakładami pracy.

 

  • Lubię to 1
Link to comment
Share on other sites

Mam podobne wątpliwości odnośnie szkoły amerykańskiej.

Zobaczcie to wideo:

Jak dla mnie to żeźnia piaskiem i z mojego skromnego doświadczenia - ja tak nie myję.

Niewiele warty prewash wodą. APC na maskę i koła.

U mnie jest odwrotnie i część bezdotykową robię z uwagą. Staranne pianowanie i kilkuminutowe płukanie od dołu, pod kątem. Koła traktuję tak samo. Minimalna moc chemii która zrobi robotę.

Poza dołami progów, rękawica i woda w wiadrze są czyste.

Wstydziłbym się tak zoptymalizowanego czasowo procesu mycia. Dobry dla średniej półki myjni dla janusza.
 

Na moje oko to tu jest 90% efektu wizualnego, 50% czasu/wysiłku, 30% detailingu/bezpieczeństwa. Myjąć tak raz na tydzień/dwa przez dwa lata auto będzie wyglądało słabo.

  • Lubię to 1
Link to comment
Share on other sites

W teorii zgadzam się z @analyzator praktyka jednak pokazuje zupełnie inne oblicza.

Teraz mając niewielkie doświadczenie, ponieważ nie żyje tylko detalingiem... Mogę śmiało powiedzieć, że te 30% detalingu wystarcza. 

Często gęsto klient przyjeżdża na "pranie" a mycie jest dodatkiem za przysłowiowe pare groszy. Wykonywane jest starannie, choć większość zapaleńców tutaj uznałaby, że jestem chory 😄 

I teraz najważniejsze - Klient w 95% jak widzi efekty mojego mycia wraca podjarany jak dziecko, bo te felgi nie były nigdy takie srebrne! Bo ten lakier nie był nigdy taki gładki, a co on się tak świeci? A ja użyłem trochę apc, piany, szampon, zwykły deiron i szczerze? Nie pieściłem się z tym wcale. 

Zarobek chwilowy z tego taki jak mój wkład - marny. 

Niemniej jednak firma ma nowego klienta na stałe, a on po poinformowaniu co można zrobić za więcej - wraca. Nie dość że wraca to w 95% przypadków robi się stałym klientem i tak właśnie koło się toczy 😉 

Sztuka sztuce nierówna. Zasuwać trzeba. Detailing robi się tak popularny jak Brak dziewictwa u 15 latek 😉 Nie ma co się szmacić, ale konkurencja robi swoje. Chleba nikt za darmo nie rozdaje. 

Pozdro! 

 

  • Lubię to 1
Link to comment
Share on other sites

@Karbo rozumiem jak wygląda szukanie wartości i marży w usłudze. Pewnie niewielu jest klientów którzy będą chcieli za dobre mycie samochodu zapłacić 150 zł.

Ja mówię bardziej po samej sztuce. Kwestie opłacalności oczekiwań klienta i czy klient widzi rysy na swoim samochodzie to równoległy temat.

  • Lubię to 1
Link to comment
Share on other sites

Po dwóch latach takiego mycia samochód będzie wyglądał tak samo, chyba że ktoś będzie latał dookoła z latarką inspekcyjną albo oglądał wóz pod odpowiednim kątem w słońcu. Te gromione tutaj mikrorysy są w normalnym użytkowaniu niezauważalne, no chyba że się ich specjalnie szuka. 

Tak, wiem - ty, ja i większość ludzi tutaj zobaczy je bo wie na co patrzeć i czego szukać. Ale to jest detailing dla sztuki. Czasami wręcz mam wrażenie że to co się tutaj dzieje wypacza wręcz ideę detailingu. Że z porządnego, dokładnego mycia i dbania o detale (bo to przecież idea detailingu - żeby było lepiej i dokładniej niż u Mitka ze ścierą czy na szczotkach) przeszło się do palenia świeczek przed kapliczką z gritguardem i składania pokłonów świętej carnaubie.

Rzecz jasna firmy robiące chemię tylko to pogłębiają, bo mają z tego coraz większą kasę.

Dlatego powoli zwracam się ku "japońskiej szkole" gdzie chemia ma ułatwiać i przyspieszać dokładne mycie oraz dbanie o samochód, a nie dokładać kolejne klocki do babilonu roboty przy samochodzie. I trochę amerykańskiej z waterlessem i rinselessem.

Link to comment
Share on other sites

@alfaJersey pełna zgoda jeżeli ktoś uważa że jak się błyszczy to jest okej to takie mycie wystarczy. Usługa zgodna z oczekiwaniami klienta.

We mnie znowu wyewoluowało trochę inne myślenie. Owszem potrzebujemy dobrych środków i narzędzi natomiast podstawą jest staranność i technika. Bez starannosci i myślenia więcej szkody można zrobić mając najlepsze graty i najdroższe wiaderka niż myjac z głową na jedno wiadro.

Cały czas uważam że podstawą jest pre-wash i warto tutaj inwestować czas i energię. 

Żeby nie być gołosłownym. oglądałem ostatnio pod światło Mitsubishi Evo mojego kolegi. Ma to auto kilka lat i przeleciało 100000 km.

Daleko mu do detailera i raczej nie biega z ręcznikami za stówkę. Myliśmy razem fury i zwróciłem uwagę na bardzo staranny pre-wash. Na samochodzie nie było zabezpieczenia I lal furę jakim środkiem karchera. samo płukanie zajęło mu na pewno ponad 10 minut i robił to starannie metodycznie. Potem normalnie dwa wiaderka jakaś randomowa rękawica.

Stan lakieru po tylu latach uważam że jest bardzo dobry bo poza jakimiś kamyczkami czy rysami z użytkowania bardzo malo swirli i auto wygląda ok. Kolor czarny.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 9.07.2020 o 09:31, alfaJersey napisał:

Tak, wiem - ty, ja i większość ludzi tutaj zobaczy je bo wie na co patrzeć i czego szukać. Ale to jest detailing dla sztuki. Czasami wręcz mam wrażenie że to co się tutaj dzieje wypacza wręcz ideę detailingu. Że z porządnego, dokładnego mycia i dbania o detale (bo to przecież idea detailingu - żeby było lepiej i dokładniej niż u Mitka ze ścierą czy na szczotkach) przeszło się do palenia świeczek przed kapliczką z gritguardem i składania pokłonów świętej carnaubie.

 

Bałbym coś takiego tu napisać 😄  

No ale fakt faktem, w USA przeginka w stronę byle szybciej i efektowniej, a nie efektywniej, a tutaj w chorobliwą ilość preparatów i akcesoriów do każdego elementu auta. 😛 

No ale chłopaki doskonale zdają sobie z tego sprawę, skoro przetestowali milion środków to dobrze wiedzą, że połowa z nich to zwykły pic dla wyciągnięcia gotówki od fanatyków.

 

Link to comment
Share on other sites

  • Moderator

 

Ja rozumiem APC dobry środek do wszystkie, ale tak spryskac fotel, i tylko go odkurzyć.... Skóra na kierownicy tez wolałby inny środek niz apc... 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.