Jump to content

Kilka przemyśleń na temat różnych wosków itp.


Evo
 Share

Recommended Posts

  • Administrator

Ci z Was którzy regularnie przeglądają forum detailngowold.com,z pewnością kojarzą posty autorstwa Dave'a KG,tamtejszego guru jeśli chodzi o wiedze detailingową.

 

Ostatnio pojawił się tam ciekawy temat a propos Megsa #16,przy okazji podnosząć problem relacji jakości do ceny różnych wosków. Polecam przeczytać ten temat ze szczególnym uwzględnieniem postów wyżej wymienionego i podzieleniem się opinią tutaj ;)

 

Link do tematu:

http://www.detailingworld.co.uk/forum/showthread.php?t=151082

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 84
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

dziwny zbieg okoliczności, bo kwadrans temu skończyłem czytać ten wątek.

W moim osobistym odczuciu, z postów Dave'a wynika jedna ważna konkluzja (i nie jest to pierwszy raz, kiedy on o tym pisze, a nie pierwszy, kiedy ja to wspominam) - większość efektu jest zależna od przygotowania powierzchni, nie od wosku, którym posmarujemy auto. Przygotowania powierzchni rozumianego jako oczyszczenie, usunięcie rys, idealne wykończenie, nabłyszczenie i zabezpiecznie.

Większość nie oznacza cały, kilka procent pozostaje zarezerwowane dla ostatniego nakładanego produktu, bądź zestawu produktów - cleanera/glaze i odpowiedniego wosku. To jest najfajniejszy element detailingu, najprzyjemniejszy jak sądzę, będący okoronowaniem wielogodzinnej pracy przy aucie.

Możemy na to spojrzeć z dwóch perspektyw - klienta studia detailingu/kupca wosku oraz usługodawcy/producenta.

Dla klienta kupno ekskluzywnego wosku/usługi jest przyjemnością, daniem sobie satysfakcji wynikającej z nakładania czegoś co nie dość, że posiada bardzo dobre właściwości, spełnia swoje zadanie to jeszcze pięknie pachnie i jest ładnie opakowane. Dla producenta to marketing i zarobek. Im droższy wosk sprzeda, tym lepiej dla niego. Im wyższy stopień zaawansowania usługie klient wybierze, tym większa satysfakcja z pracy i aspektu ekonomicznego.

Głowną konkluzję tego wątku na detailinworld postrzegam jako stwierdzenie, że "po co wywalać siano na drogi wosk, skoro to samo da #16 czy collinite?".

I uznaje ją za chybioną. Nie da tego samego. Nawet jeśli auto będzie wyglądało bardzo dobrze i będzie bliskie ideału, to go nie osiągnie.

Zawsze pozostaną te 2%, których będzie brakowało. Wprawne oko to widzi. Właściciel, który smaruje 476 i tak marzy o concorso czy vintage. Nigdy do końca nie będzie zadowolony, bo będzie myślał: "a może vintagem będzie lepiej...?". Pytanie moim zdaniem należy postawić tak: czy te 2% są warte astronomicznych kwot, jakie trzeba przenzaczać na high-endowe woski?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Stwierdzam to z całą stanowczością, smarując na przestrzeni ostatniego półrocza na bardzo różnych lakierach woski z przedziału od 40PLN do 8000PLN. Ale jest to równie subiektywne jak pytanie, czy warto kupować wzmacniacz za 15K i słuchać na nim płyt analogowych, jeśli można kupić za 1,5K "mini-wieżę" i podpiąć pendrive'a z mp3 w kompresji96. wspólny mianownik jest taki, że jedno i drugie wydaje dzwięki, ale tylko jedno gra... Nie każdy to słyszy/widzi, nie każdego to obchodzi.

Link to comment
Share on other sites

Wprawne oko to widzi.

 

Nie wydaje Ci się Julian czasem ,że tak naprawdę działa na nas nasza psychika podświadomie, że te dużo lepsze woski coś dają ale nam się tylko wydaje ,że to dostrzegamy?Może przyjemność pracy tymi produktami i wrażenia organoleptyczne wpływają na końcowy osąd?

Nie mam nic do kupowania droższych wosków - sam bym się z chęcią zaopatrzył w kilka "butików".

 

Dodałbym do tego co napisał Julian ,że niektóre woski lepiej wyglądają na nie przygotowanych lakierach niż inne i tu można widać różnicę gołym okiem - choć tu najwięcej popisują się sealanty.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
Zawsze pozostaną te 2%, których będzie brakowało. Wprawne oko to widzi. Właściciel, który smaruje 476 i tak marzy o concorso czy vintage. Nigdy do końca nie będzie zadowolony, bo będzie myślał: "a może vintagem będzie lepiej...?". Pytanie moim zdaniem należy postawić tak: czy te 2% są warte astronomicznych kwot, jakie trzeba przenzaczać na high-endowe woski?

 

Ja bym powiedział "widzi i CHCE widzieć". Uważam że bardzo ciekawy byłby "ślepy" test,gdzie zostało by podstawione 10 aut po pełnym detailu i na każdym nałożony byłby wosk,od rozwiązań budżetowych w stylu Natty's i Colli,przez Dodo, aż po Vintage czy Divine. I wtedy dopiero oceniać efekt,oczywiście bez podawania co jest nałożone na którym aucie.

 

edit:pisałem dokładnie o tym co kabul ;)

Link to comment
Share on other sites

powiem krótko - Ci, którzy smarują woskiem za stówę, chcą nie widzieć różnicy.

też efekt psychologiczny.

nie obrażając oczywiście nikogo, przecież ja też nie mam w lodówce vintage'a.

Link to comment
Share on other sites

Ci, którzy smarują woskiem za stówę, chcą nie widzieć różnicy.

 

Ale w czym nie widzieć różnicy? Między woskiem z marketu a woskiem za 100 czy między woskiem za 100 a hi -endem?

 

Ja smaruje woskiem za 100 ale jak przejdę na butikowy to chciałbym jednak tą różnicę widzieć - nie ważne czy ten widok będzie urojony, podświadomy czy inny to chciałbym to zobaczyć.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
powiem krótko - Ci, którzy smarują woskiem za stówę, chcą nie widzieć różnicy.

 

Bynajmniej,mało kto smaruje woskiem za stówe jeśli stać go na taki za tysiaka. Nie sądze żeby był użytkownik Colli 476 który z ręka na sercu powie: "Stać mnie na Vintage ale używam 476 bo daje taki sam efekt".

Link to comment
Share on other sites

kabul, odnoszę się do argumentu o urojonej różnicy. moim zdaniem, można mówić o całkiem realnej różnicy (cały czas uwzględniając kwestię 95%procentowego znaczenia przygotowania powierzchni!) pomiędzy woskami średniej klasy a high-endem.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Kabulowi chodziło chyba o to,na ile różnica która widzisz jest efektem percepcji, a na ile wpływu świadomości "ten wosk kosztował 1000 zł,od razu widać efekt"

Link to comment
Share on other sites

Bynajmniej,mało kto smaruje woskiem za stówe jeśli stać go na taki za tysiaka. Nie sądze żeby był użytkownik Colli 476 który z ręka na sercu powie: "Stać mnie na Vintage ale używam 476 bo daje taki sam efekt".

a nie uważasz, że to jest "main point" tematu na DW?

 

a sądzisz, że tysiące osób na różnych kontynentach mają taki sam problem z percepcją? ;)

 

i jeszcze jedno: znam woski za 300, dające subiektywnie lepszy efekt niż takie za 1000, ale być może istnieje lakier, na którym sytuacja by się odwróciła, albo ja bym miał inne zdanie niż Ty. i co wtedy? nie istnieje moim zdaniem kryterium jasno określające, który wosk jest lepszy. To, że dla mnie jeden jest fajniejszy, a dla Ciebie będzie do kitu jeszcze nic nie znaczy. Obawiam się, że ten wątek odleci w takim kierunku zaraz...

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Z tym że użytkownicy tanich wosków nie potrzebują butikowych kosmetyków ? Oczywiście że nie potrzebują,ale chcą ;) Gdyby było mnie stać,to też bym zamienił swojego 476 na coś z gamy Zymola,mając świadomość że różnica będze żadna lub minimalna.

 

http://www.detailingworld.co.uk/forum/showthread.php?t=83207

 

To jest temat idealnie obrazujący ten problem. Nie wiem jak Ty,ja nie potrafie stwierdzić że auto z Royalem lub BoS wygląda lepiej od tego z 915.

 

Collinite 915 will last just as well, so why not just save £30 and use that instead? Well, now we enter the realms of psychology. There is a special feeling to spending a little more on a wax, it has to be said and from this perspective this is where RG55 for example scores very well. It doesn't take the piss money wise, but offers those after something a little more special and limited production something a little more boutique - but also, something which performs well and lasts well.

 

And this brings us neatly onto Royale. In the test, and in my opinion again, it showed itself looks wise to be nothing special! The same for the water behaviour, 915 if anything beaded tighter and sheeted faster. No I have no doubt that Royale is durable, so on that basis I could recommend it - but I couldn't really given its price... But wait, you're thinking! What about those wanting to spend more for something special? Well - there's spending more, and there's craziness... Consider spending £20,000 on a well specced Ford Mondeo - double that, and you can get a well specced Merc E Class. Both cars essentially do the same job, the Merc though makes you feel special. Collinite costs £20, Raceglaze 55 around £60 - its the same kind of idea. But Royale costs £8000, or in terms of the cars above, £8,000,000!! No car costs that and has that big a price rise over another car and for simple reason - its ludicrous! If I personally found Royale to offer something really tenable over other LSPs I would happily say, yes - worth extra. But its not in my opinion anything special, yet it comes with a crazy price tag. RG55, Dodo Supernatural, Swissvax Best of Show - they all offer the "special" feeling, perform well, but they dont take the mick. And to me, IMHO, considering the raw ingredients, waxes in the four figure region are simply taking the mick. I stress this is my personal opinion.

Link to comment
Share on other sites

Evo, nie chce być niemiły, ale czy widziałeś na własne oczy auto "przesmarowane" którymś z tych wosków? Ja nie, więc nie chcę rozmawiać o legendach krążących na ten temat czy zdjęciach. na zdjęciach najgorszy paździerz może wyglądać na turbo-wypas, dlatego przestałem widzieć sens wstawiania większej ilości swoich prac na forum. Mogę powiedzieć tylko tyle, że na niektórych autach carbon potrafi wyglądać lepiej niż coś(nie powiem co) wielokrotnie droższego, zaś z 476 na moim srebrnym lakierze, jak na wosk mający przetrwać zimę jestem całkiem zadowolony.

Z innej strony uderzę, jeśli już mamy taki quasi filozoficzny temat na forum - czy w detailingu chodzi tylko i wyłącznie o rewelacyjnie zrobiony lakier?

Link to comment
Share on other sites

Dave jest pasjonatem, dąży do perfekcji i chwała mu za to, ale jest też mistrzem autokreacji. Nie jestem przekonany, czy z faktu ze bada strukturę lakieru mikroskopem i wykonuje komputerowy obraz każdego elementu wynika coś więcej niż zdjęcia na DW. Rysami na nieskazlitelności Dave'a są porady jak choćby ta, żeby z FC+ pracować przy 2600 obrotów. Ale poza koresponencją na DW nie poznałem gościa, nie mi go mierzyć.

Link to comment
Share on other sites

To ze jakis gosc jest gdzies tam uwazany za guru to co z tego.. Tu chyba chodzi raczej o zabawe, przyjemnosc obcowania z autem a srodki do tego celu sa tansze i drozsze bo i auta sa tansze i drozsze, proste jak drut. Co nie zmienia faktu, ze mozna uzyc hiper wosku do matiza, czy jest sens?? Czy ktos to zauwazy? Chyba nie, ale za to jakie samopoczucie ma wlasciciel auta, i to chyba jest najwazniejsze.

Link to comment
Share on other sites

To nie pierwsza (i pewnie nie ostatnia) dyskusja na DW o sensie stosowania highendowych woskow. Pare tygodni temu byl podobny, na kilkanascie podstron. I podejrzewam, ze wnioski podobne...

 

Obroncy b. drogich woskow mowia, ze widza te "ostatnie" % dajace ideał. Moze chca widziec? A moze naprawde widza? Nikt tak naprawde tego nie jest w stanie dowiesc, takze spor jest bezcelowy.

 

Niemniej, nachodzi mnie taka refleksja, ze ten temat jest analogiczny do audiofilskich dylematow: np. czy interkonekt za cene samochodu wnosi cos do konkretnego odsluchu oprocz samopoczucia spowodowanego (bez)sesownym wydatkiem? I tu wlasnie pojawia sie miejsce dla slepych testow. Niejeden onanista sprzetowy w dziedzinie audio sie na nich przejechal. Tak samo jak przy testowaniu b. drogich trunkow, np. win, whisky czy szampanow. Mysle, ze car detailing nie bedzie tu wyjatkiem.

 

Ja do tematu mam duzy dystans. Jak kogos stac na wosk za xxxx pln to niech go kupuje i sie nim zachwyca. Tak samo jak ten, co moze wydac xxxx pln za polmetrowy przewod do klockow audio.

 

Jednak,

Zawsze pozostaną te 2%, których będzie brakowało. Wprawne oko to widzi. (...) Pytanie moim zdaniem należy postawić tak: czy te 2% są warte astronomicznych kwot, jakie trzeba przenzaczać na high-endowe woski?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Stwierdzam to z całą stanowczością(...) Ale jest to równie subiektywne jak pytanie, czy warto kupować wzmacniacz za 15K i słuchać na nim płyt analogowych, jeśli można kupić za 1,5K "mini-wieżę" i podpiąć pendrive'a z mp3 w kompresji96.

Naprawde uwazasz, ze jest tylko 2% roznicy pomiedzy mp3 w 96k a klockiem za 15k pln? Chyba poplynales troche... 8-)
Link to comment
Share on other sites

I generalnie Xeper ma dużo racji no ale może porównanie trochę złe bo na audiofilii są naukowe dowody.

 

Moim zdaniem podsumowując temat - najważniejsze to być zadowolonym z efektów pracy danymi kosmetyki, tylko naprawdę być zadowolonym a nie wmawiać sobie to na usprawiedliwienie wydatku. A jeżeli ktoś nie jest zadowolony albo nudzi mu się ta cała zabawa to jest na to metoda - zrobić auto kosmetykami z poprzedniego stopnia wtajemniczenia - czar wraca od razu.

Link to comment
Share on other sites

Naprawde uwazasz, ze jest tylko 2% roznicy pomiedzy mp3 w 96k a klockiem za 15k pln? Chyba poplynales troche...

Może odpłynąłęm, ale sam mam trochę sprzętu w domu, lubię posłuchać w spokoju dobrej muzyki i muszę Ci powiedzieć, że są egzempla, które tej różnicy nie widzą, zupełnie. Myślę, że to samo tyczy sie wosków.

A tak zupełnie już odpływając - każdy wykład z filozofii zaczyna się od tego samego - pytanie prowadzącego w jakim kolorze jest tablica, jego koszula, jakikolwiek widoczny dla całej sali przedmiot. I gdy wszystkim wydaje się oczywiste, że zielony, pojawia się zwątpienie - a co, jeśli dla kogoś to jest czerwone? albo żółte? albo wcale tego nie widzi?

Dyskusja o woskach nigdy się nie kończy...

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
audiofilii są naukowe dowody.

 

Dowody dowodami, a własne ucho uchem - bawiłem się (w sumie teraz też) tą tematyką zawodowo oraz hobbystycznie i wiem jedno - wszystko zależy od człowieka i jego narządu słuchu.

Link to comment
Share on other sites

Stwierdzam to z całą stanowczością, smarując na przestrzeni ostatniego półrocza na bardzo różnych lakierach woski z przedziału od 40PLN do 8000PLN. Ale jest to równie subiektywne jak pytanie, czy warto kupować wzmacniacz za 15K i słuchać na nim płyt analogowych, jeśli można kupić za 1,5K "mini-wieżę" i podpiąć pendrive'a z mp3 w kompresji96. wspólny mianownik jest taki, że jedno i drugie wydaje dzwięki, ale tylko jedno gra... Nie każdy to słyszy/widzi, nie każdego to obchodzi.

 

ja myślę, że rozmawiając o auto detailingu już mówimy o płytach analogowych.

 

pytanie czy klasyczny techniks 1210 jest na tyle slaby ze warto kupic pojechanego denona za 25 kantów, mało tego - kto tak naprawdę i przy jakich warunkach zauważy różnicę?? 3% populacji audiofili tak - w warunkach studyjnych. ale jak płyta jest źle wycięta - nawet denon nie pomoże.... :)

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.