Nosz k@#$a nóż się w kieszeni otwiera jak się widzi co się dzieje na ulicy jak słoneczko wyszło i czyta co po niektórych tutaj na forum, a miałem wrażenie że osoby które tutaj się udzielają należą do rozsądnych, na tle innych. No chyba kurła nie. Właśnie dlatego wszędzie gdzie się da trzeba jak chłop krowie na rowie tłumaczyć i straszyć żeby w końcu dotaro. Jeżeli ktoś dalej twierdzi że to tylko niepotrzebny szum w mediach i wielkie łooooo, to polecam
https://www.medonet.pl/zdrowie,we-wloszech-w-wyniku-grypy-zmarlo-160-osob,artykul,1725210.html
Jak widać, ewidentna nagonka, nic nam nie grozi, wszyscy robią dramę. To jest dopiero POCZĄTEK. Nie, to nie zniknie samo z siebie, będzie trzeba się powoli uodpornić na to g#$% ,bo zostanie już z nami na długi czas. Jeżeli ktoś już zakłada że niedługo "minie" to pogratulować. Ja się ciesze że jeszcze pracuję, nic mi z wypłaty prawdopodobnie nie utną i mam trochę środków odłożonych na czarną godzinę. Nic dobrego się nie szykuje na pewno, ale trzeba sobie też zdawać sprawę z tego że to "siedzenie w domu" prędzej czy później wyjdzie sporej części społeczeństwa bokiem.
Oprócz kar nakładanych bez żadnego ale, dodałbym jeszcze pałowanie po kulasach tak żeby się odechciało chodzić jak nie ma takiej potrzeby bo na chwilę innego sposobu na zatrzymanie rozprzestrzeniana się poza zdrowym rozsądkiem NIE MA. Warto sprawdzić w jakim sposób Korea Płd i Tajlandia spowolniły rozwój u siebie i dlaczego u nas by to nie przeszło.
Fakt, te dane na pewno są "fałszywe". Liczba osób zakażonych jest sporo większa, tak samo jak zgonów - wystarczy sobie zdać sprawę z tego że nawet jak duuuuża część osób zmarła na niewydolność oddechową, to nie zalicza się ich do ofiar Covid, bo nie stwierdzono infekcji przed zgonem. To co grozi światowej gospodarce chyba większość zdaje sobie sprawę. Chociaż z drugiej strony jak pojawił się w którymś momencie pomysł "zamknijmy całkiem granicę", to tutaj też bym był z tym zrozumieniem ostrożnym.