Jump to content

Peugeot 206 Roland Garros


Recommended Posts

Dobrocią serca i chęcią dalszego kształcenia się tknięty, postanowiłem wziąć pod swe opiekuńcze skrzydła auto koleżanki: Peżota 206 z serii Roland Garros, któren to egzemplarz cechuje solar dach, skórzana tapicerka w kolorach beżu i ciemnej zieleni oraz, przede wszystkim, lakier zielony-metalik nazwą kodową Tiebreak oznaczony.

 

Jako że kolor zielony należy do moich ulubionych, do pracy zabrałem się ochoczo, podmuchem optymizmu i zwodniczej naiwności niesiony. Szczęściem, czas na operację odmładzającą miałem zasadniczo nieograniczony, choć nie do końca. W tak zwanym międzyczasie wjazd do jamy garażowej zatarasowany został wykopem pod lądowanie śródlądowego okrętu podwodnego. Znaczy, dołem na szambo.

 

Partycypanci

 

Mycie i dekontaminacja:

- szampon Chemical Guys Citrus (tylko z nazwy, niestety),

- twarda woda z pistoletu,

- dwa kubły z zakratowanymi oporopowrotnikami,

- gąbka z kuta... frędzlami z mikrofibry,

- ręcznik z wafla niejadalnego,

- pędzle,

- APC Surfex HD w stężeniu 6:1,

- Wolf's Deironizer,

- Tar & Glue Remover Car Valet,

- guma do żucia Bilt Hamber.

 

Koła i plastiki:

- Attack,

- Nielsen Aluminium Cleaner o posmaku kwasu,

- APC jw.,

- szczoty i pędzle,

- glinka jw.,

- Meguiar's High Endurance Gel,

- FK1000 na felgi,

- Poorboy's Trim Restorer,

- 303 Aerospace Protectant,

- Degreaser Car Valet.

 

Korekta:

- 3M FastCut+,

- 3M Ultrafina,

- Meguiar's #105,

- Meguiar's Ultimate Compound,

- Meguiar's #205,

- gąbki polerskie 3M (zielona, żółta, niebieska) duże,

- małe gąbki polerskie wszelakie (cutting, polishing i finishing),

- futra polerskie małe (Flexipads) i duże (Monster Shine),

- papier wodny 2000 i 2500,

- Collinite 476s.

 

Wnętrze:

- Autoglym Interior Shampoo,

- zestaw do skór Colourlock,

- szmat bezkres,

- płyn do szyb Meguiar's,

- Poorboy's Natural Look,

- szare mydło i ciepła woda,

- proszek do ekstrakcji do podsufitki.

 

Proceder zacząłem od wnętrza. Kokpit i plastiki były pokryte jakimś tłustym, łapiącym kurz mazidłem, boczki z alcantary nosiły ślady łokci i łap, beżowe pasy były mocno zabrudzone, a skóra ponoć okazjonalnie traktowana tzw. ściereczkami do skóry. Warty ilustracji jest fotel kierowniczki.

 

imgp4440.jpg

 

Następnie nadkola i koła. Dziwnym zrządzeniem losu (a raczej przez niechęć do dalszej pracy) zdjęć z tego etapu nie posiadam. Ręce bowiem mi opadły, gdy 11-letnie felgi nie chciały dać się domyć na glanz (twarde wżery), a mocniejszego środka niż Attack wówczas nie posiadałem. Koła tylne zrobiłem więc na tyle, na ile potrafiłem, zabezpieczyłem FK1000, a z przednimi postanowiłem poczekać na lepsze czasy, czyli na Nielsen Aluminium Cleaner, który to ponoć zabija na śmierć.

 

Niestety nawet on (rozcieńczony 2:1) nie sprostał zadaniu do końca (choć radził sobie o niebo lepiej od Attacku). Z racji rychłego odbioru auta przez właścicielkę, przednie kółka również zostawiłem w stanie zadowalającym, choć nieidealnym.

 

Reszta przedstawia się następująco.

 

imgp4435.jpg

imgp4434.jpg

imgp4439.jpg

imgp4438l.jpg

imgp4436.jpg

imgp4437.jpg

imgp4454y.jpg

 

Tutaj Wolf's Deironizer naniesiony na karoserię i zostawiony na jakieś 5 minut. Część rozprowadzałem atomizerem, część gąbeczką. Niestety rozprowadzony gąbeczką szybko zasychał i tworzył biały nalot, który nic nie robił, a straszył bezczelnie. Na szczęście zniknął pod wodą.

 

imgp4455.jpg

 

Glinka, o dziwo, nie miała zbyt wiele do roboty, mimo że jeździła po zupełnie chropowatym lakierze.

 

imgp4456.jpg

 

Efekt po myciu, dekontaminacji i suszeniu. Typowy widok lakieru mieniącego się w słońcu gęstą siatką zarysowań i mrowiem poważniejszych rys. Niby nic nadzwyczajnego, prawda?

 

imgp4450.jpg

imgp4449e.jpg

imgp4460.jpg

imgp4458s.jpg

imgp4462.jpg

 

Bzdura. Halogen rzucił okiem na karoserię i niemal padł z omdlenia, utrzymany w pozycji zbliżonej do pionu jedynie przez przykrótki sznur z wtyczką. Będzie nad czym pracować, ale i efekt powinien być piorunujący.

 

imgp4464.jpg

imgp4463o.jpg

imgp4473vk.jpg

 

Lewy tył i sam tył zachęcają do dalszej roboty.

 

imgp4468k.jpg

imgp4479o.jpg

imgp4471.jpg

 

Schody zaczynają się na myląco mało pofałdowanej masce. Tutaj zestawienie maska 5/6 i błotnik 1/6.

 

imgp4474y.jpg

 

Im dalej w las, tym gęściej od dzikiego kaka. Dwa przejazdy cutting padem z zielonym korkiem, poprawione kolejnymi dwoma podjazdami zaczepnymi futrem z zielonym korkiem. I w zasadzie nic. Matowa powłoka zniknęła, a pod nią objawiła się kratownica głębszych rysek i czegoś, co przyprawiło mnie o częstoskurcz napadowy (i nie chodzi o leje po ptasich bombach).

 

imgp4492.jpg

imgp4495.jpg

imgp4499.jpg

 

Na ruszonej części maski pojawiły się, niczym ufa nad pastwiskiem, kropeczki biedroneczki, lśniace w świetle jarzeniówek jak krople rosy na niezmąconej ludzką stopą łące.

 

Wnioski na szybko:

1. Lakiernik, który kiedyś się przyczynił do pokolorowania maski, wykazał się poczuciem humoru godnym improwizujacego na wysokim haju komika, używając - miast lakieru bezbarwnego i utwardzacza - samego utwardzacza.

 

2. Ten sam lakiernik lub jego pomagierzy mieli agresywny, nastawiony na ekspansję katar bismark i miast w chusteczkę/szmatę/rękaw, dawali upust napływom szlamu prosto w pistolet lakierniczy.

 

3. Bez papieru ściernego nie podchodzić.

 

Podszedłem tedy z papierami ściernymi 2000 i 2500, co i tak okazało się mało, ale sprawę kropek i głębszych rys załatwiło.

 

imgp4503.jpg

imgp4505j.jpg

 

Przysporzyło jednak kolejnej bolączki przez powyżej opisany punkt 1. Usunięcie zmatwień po papierze zajęło cały dzień ostrej orki, wysokiej temperatury, potu, łez i klątw, a idealnie lustrzana powierzchnia wykończona Megsem #205 została zmącona kamieniem ciśniętym z rozmachem przez, werble, IPĘ. IPA owa ukazała, że furda tam - pod warstwą past wciąż czają się mat i pazury.

 

Nie przedłużając więcej, wypolerowanie maski tego pociesznego samochodu zajęło dzień i sporą część nocy.

 

Tak prezentował się lakier widziany zmęczonymi oczyma pod halogenem.

 

imgp4509.jpg

 

Potem namaszczanie, pacykowanie plastików, opon i tak dalej. Efekt na 5 minut przed odbiorem ofiary.

 

imgp4515.jpg

imgp4514j.jpg

 

Łączny czas pracy: jakieś 35 godzin.

Link to comment
Share on other sites

Fibra na masce winna być żółta, aczkolwiek mój aparat nosi znamię Piętaksa, toteż jego wybiórcza automatyka tak ustawiła balans bieli, że w zacienionych miejscach fibra zieloną się zdaje (kaloryfer w tle zresztą też).

 

Zdjęcia są prosto z aparatu - bez obróbki. Wyjątkowo, bo normalnie każdą fotę strzelam w RAW i zamęczam okrojonym fotosklepem. A tutaj +/- WYSIWYG.

 

Dziękuję za ciepłe słowa. Nosiło mnie, żeby wreszcie coś nowego napisać, więc popełniłem relację z ciężkiej pracy na roli.

Link to comment
Share on other sites

Albowiem sporo elementów auta było lakierowanych przez różnych malarzy, więc nie wszędzie były potrzebne najsilniejsze środki.

 

Plan pierwotny zakładał podejście dualistyczne, tj. Meguair's #105 i wykończenie #205. Rzeczywistość zweryfikowała nieprawidłowość tego założenia. Jak to kolega Kanar bardzo ładnie podsumował przy okazji wizyty towarzysko-handlowej: Meguiar's to takie typowo amerykańskie pasty user-friendly.

 

I to się zgadza. Sto pięć nie była na tyle mocna, żeby ruszyć zmatowienia po papierze na masce, mimo że np. na tyle samochodu radziła sobie doskonale. Musiałem więc wytoczyć najcięższe działo, jakie podówczas posiadałem w arsenale, tj. zielony korek z logo 3M, a jako etap pośredni zastosować Ultimate Compound, który wielbię i miłuję za wyjątkowo przyjemną konsystencję.

 

Przy okazji polubiłem też futerko. I zapewne pójdę w stronę Menzerny (nie chce mi ktoś odlać ze 100 ml każdej?).

Link to comment
Share on other sites

Albowiem sporo elementów auta było lakierowanych przez różnych malarzy, więc nie wszędzie były potrzebne najsilniejsze środki.

 

Plan pierwotny zakładał podejście dualistyczne, tj. Meguair's #105 i wykończenie #205. Rzeczywistość zweryfikowała nieprawidłowość tego założenia. Jak to kolega Kanar bardzo ładnie podsumował przy okazji wizyty towarzysko-handlowej: Meguiar's to takie typowo amerykańskie pasty user-friendly.

 

I to się zgadza. Sto pięć nie była na tyle mocna, żeby ruszyć zmatowienia po papierze na masce, mimo że np. na tyle samochodu radziła sobie doskonale. Musiałem więc wytoczyć najcięższe działo, jakie podówczas posiadałem w arsenale, tj. zielony korek z logo 3M, a jako etap pośredni zastosować Ultimate Compound, który wielbię i miłuję za wyjątkowo przyjemną konsystencję.

 

Przy okazji polubiłem też futerko. I zapewne pójdę w stronę Menzerny (nie chce mi ktoś odlać ze 100 ml każdej?).

aaa ok teraz wszystko jasne ;)

co do menzerny nowe produkty sa super i nie sa tak podatne na zmiany atmosferyczne jak wczesniej.mozna znalesc fajny kit 3 probek...

co do megsa to czekam na probke nowego m101... bo combinacja m 105+m205 nie bardzo mi sie podoba.

jeszcze raz gratuloje rezultatu bardzo dobry

Link to comment
Share on other sites

Mazder przepięknie ci wyszła ta korekta! :shock: I opis faktycznie powala! Jeśli można zapytać, to jak oceniasz Peugeotowski lakier jeśli idzie o łatwość pracy na nim? Sama przymierzam się do mojego 206, z tym, że u mnie to będzie korekta ręczna. Chciałabym, żeby wyszło to chociaż w 1/4 tak dobrze :D

Link to comment
Share on other sites

Jeśli można zapytać, to jak oceniasz Peugeotowski lakier jeśli idzie o łatwość pracy na nim? Sama przymierzam się do mojego 206, z tym, że u mnie to będzie korekta ręczna. Chciałabym, żeby wyszło to chociaż w 1/4 tak dobrze :D

Moje wnioski niewiele ci niestety pomogą. Zanim przystąpiłem do oprawiania tego zielonego Peżota, zasięgnąłem języka tu i ówdzie. Wszyscy zgodnie twierdzili, że lakier na pługu 206 jest z gatunku "średnich".

 

Wżdy ten konkretny egzemplarz nijak nie wpisywał się w ten kanon. Prawy tył malowany i lakier miękki-średni. Tył właściwy: lakier średni. Drzwi: lakier twardy. Błotniki: lakier średni-twardy. Maska... O masce już się wypowiedziałem i chcę o niej zapomnieć.

Link to comment
Share on other sites

Zamierzam. Zresztą obiecałem, że zdam relację z tego, jak się kwach Nielsena sprawuje, więc jak tylko najdzie mnie ochota, to znapastuję jakieś niemalże dwudziestoletnie koła :)

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.