Jump to content

Bilberry Wheel Cleaner


coobah
 Share

Recommended Posts

Hej!

 

W poniedziałek dostałem próbki Blue Gel Wheel Cleaner i Bilberry Wheel Cleaner które rozsyłał EXCEDE :)

 

Na warsztat wziąłem Bilberry Wheel Cleaner:

 

 

Bilberry%201l.jpg

 

· Całkowicie wolny od kwasów

· Skuteczny na zapieczony pył hamulcowy

· Przyjemny zapach

· Rozcieńczalny do 1:10

· Odpowiedni do malowanych i lakierowanych felg

 

Jest to niezwykle bezpieczny środek do czyszczenia felg, który szybko stał się najbardziej popularnym

produktem tego typu wśród najlepszych detailerów. Używając czystego lub rozcieoczonego do 1:3 możesz wyczyścid

felgi całkowicie bezdotykowo. Po prostu spryskaj felgę, następnie spłucz dokładnie myjką ciśnieniową i praca

skooczona. Przyjemnie pachnie i jest trudny do pokonania pod względem skuteczności i wydajności.

 

Także i w tym przypadku felgi zostały umyte tylko od zewnątrz środkiem w roztworze 1:1.

 

Felga przed:

 

35730655.jpg

 

77348516.jpg

 

Felga po nałożeniu i delikatnym wypracowaniu pędzlem:

 

18582014.jpg

 

76088239.jpg

 

No i według mnie BOMBA:)

Super zapaszek, po spłukaniu wodą nie wymaga ponownego przecierania.

Fotek po zastosowaniu nie wklejam, bo raczej każdy jest w stanie wyobrazić sobie czystą felgę :)

 

Środek zdecydowanie lepszy w pracy niż Blue Gel Wheel Cleaner

 

pozdr.

Kuba

Link to comment
Share on other sites

  • Dystrybutor

coobah, Dzięki za test :)

 

Nie wiem co na to Forumowicze i Moderatorzy czy wolelibyście, żeby rozdzielić testy Bilberry i Blue Gel, tzn. Blue Gel podpiąć do już zaczętego wątku http://forum.kosmetykaaut.pl/viewtopic.php?t=5337 a tu pozostawić tylko testy Bilberry? Mi się wydaje, że tak byłoby bardziej klarownie.

Link to comment
Share on other sites

Bardzo fajne są te testy dla niezdecydowanych. Myślę, że ciekawym pomysłem byłoby porównanie Blue Gel z PB Spray&Rinse. Mogę udostępnić zaintersowanym osobom do testów Spray&Rinse bo w zasadzie nie korzystam z niego albo kupić próbkę Blue Gel bo całe opakownia nie jest mi potrzebne bo mam galon Bilberry.

Link to comment
Share on other sites

Aby nie tworzyć sztucznie nowych tematów, podepnę się tutaj z testem Bilberry, którego próbkę otrzymałem tak jak kolega wyżej od EXCEDE - za co serdeczne dzięki.

 

Na wstępie zaznaczam, że zanim przystąpiłem do testu troszeczkę oczytałem się o tym specyfiku. Na poczatek zagraniczne fora i bylem bardzo na tak i chcialem zamawiać odrazu duże opakowanie, później nastały testy na naszym forum i już w mojej głowie rodziły sie zastrzeżenia... Do samego testu przystąpiłem ze przekonaniem że Bilberry jednak nie będzie miał siły a felgi które przeznaczyłem na test trzeba będzie i tak później traktować czymś mocniejszym, no ale skoro próbki już były a innych felg narazie nie miałem na stanie to przystąpiłem do testu - chociaż nastawienie miałem bardzo marne do tego środka (przed testem).

 

Tak wyglądały próbki od EXCEDE (jedna to Bilberry a druga Blue Gel)

20110421204.jpg

 

A oto i pacjent.

20110423212.jpg

 

20110423214.jpg

 

Felga ma jakies 17lat, ostatnio "czyszczona" jakies 2 lata temu ale tylko ze tak powiem delikatnie, to znaczy 2 sezony temu spsikana jakims specyfikiem marketowym i spłukana z węża ogrodowego. Sama felga dośc mocno zniszczona, brudna i zaniedbana (to ostatni sezon tych felg, ponieważ są w opłakanym stanie, ale zapłaciłem za nie taniej niż za używane stalówki wiec służyły dzielnie jako felgi zimowe :)

 

Ok teraz przejdziemy do samego specyfiku. Bilberry otrzymałem w ilości troche ponad 100ml (co było widać na powyższych zdjęciach). Na początku będąc nastawiony sceptycznie do siły działania (po kliku testach z tego forum) miałem użyć nierozcieńczonego, jednak producent oraz zagraniczne fora twierdzą że spokojnie do większego brudu można produkt rozcieńczyć. Po chwili namysłu stwierdziłem że przynajmniej dla mnie jeżeli produkt ma być opłacalny to powinien zadziałać dobrze w pewnym rozcieńczeniu. Jak pomyślałem tak zrobiłem i rozcieńczyłem Bilberrego w stosunku 1:3 z wodą demineralizowaną. Poniżej zdjęcie rozcieńczonego Bilberry (środek przelany do opakowania po odmrażaczu do szyb - imho bardzo fajna butelka, dość sztywna z niezłym rozpylaczem:) )

 

20110423215.jpg

 

No i teraz przyszedł czas na samo czyszczenie. Pierwsze psiknięcia środka na felgę i pierwsze miłe zaskoczenie... ależ do genialnie pachnie, czy to aby napewno środek do czyszczenia felg? Zapach Bilberrego jest genialny, aż człowiek ma ochotę skosztować...w pewnym momencie zastanawiałem się czy smakuje tak samo genialnie jak pachnie, tylko odrobina zdrowego rozsądku powstrzymywała mnie od skosztowania :) Zapach jest tak genialny, że w trakcie mycia przyszła moja druga połówka i zapytała w jakim celu oblewam sokiem malinowym felgi :)

Ok, ale dość o zapachu, płyn do felg ma przede wszystkim działać. Ćwicząc silna wolę i powstrzymując się od skosztowania środka przystąpiłem do delikatnego pędzelkowania.

 

20110423216.jpg

 

na tym zdjęciu nie udało sie zbyt wiele uchwycić, byc może dlatego że używałem zwykłego opryskiwacza a nie spieniającego a może dlatego że zdjęcia robione telefonem?

 

20110423217.jpg

 

Tutaj zdjęcie po pierwszym szybkim wypędzelkowaniu i ponownym nałożeniu Bilberry (dosłownie 3 psiknięcia)

Zdjęć w trakcie mycia niewiele, ponieważ szykowałem się na mocne szorowanie a wyszło jak widać poniżej... cała operacja od spryskania poprzez pędzelkowanie do spłukania zajęła mi jakieś 5minut.

 

20110423223.jpg

 

20110423222.jpg

 

20110423226i.jpg

 

20110423228.jpg

20110423224.jpg

 

Poniżej efekt po spłukaniu felgi (bez ponownego pędzelkowania)

 

Jak widać na załączonych powyżej zdjęciach Bilberry poradził sobie naprawdę bardzo ładnie (szczególnie że użyty byl w stężeniu 1:3) Wszystko co pozostało to smoła, asfalt oraz zacieki z jakiegos lakieru, których Bilberry nie ruszyl ani troszczekę oraz odpryski lakieru w których jest dziwny nalot, którego nie ruszył nawet nierozcieńczony Nielsen Aluminium (ten kwasowy). Generalnie nie licząc smoły, która po części zeszła decabitem, to reszty którą widać na zdjęciach nie udało sie ruszyć zuepłnie niczym (ostatecznie poszedl na to środek na bazie kwasu fosforowego ale i tak nic nie zdziałał)

 

Podsumowując. Przystępując do testu Bilberry bylem nastawiony dośc sceptycznie, myślałem że co najwyżej stosując stężenie 1:3 pogłaszczę ten brud. Jakie bylo moje zdziwnienie gdy po 5 minutach mym oczom ukazała się całkiem nieźle (zważajac na ogólny stan) oczyszczona felga. Z cała pewnością nie mogę zgodzić się z wieloma osobami z tego forum, które twierdzą że Bilberry jest bardzo słabym środkiem, ktory nadaje się jedynie do codziennego oczyszczania felg. Uważam że z powodzeniem można nim wyczyścić posezonowy brud a do czyszczenia na codzień można stosować naprawdę słabe stężenia. Co prawda zdjęć nie zrobiłem ale z brudem na zewnętrznej części felgi Bilberry poradził sobie jeszcze lepiej (pewnie dlatego że było tam mniej syfu). Czy poleciłbym ten produkt innym? Oczywiście i z całą pewnością. Dla mnie to środek idealny, świetnie radzi sobie z brudem - może z 15letnim nie tak odrazu ale 1-2 letnim spokojnie, do tego pachnie bosko i patrząc na fakt że nieźle dziąla w rozcieńczeniu wychodzi również dość ekonomicznie. Osobiście po przetestowaniu próbki, napewno zakupie duże opakowanie

 

W oddzielnym wątku pojawi się test BlueGel, którego osobiście właśnie porównywałem do Bilberry i zastanawiałem się który wybrać dla siebie. Juz w tym miejscu mogę śmiało napisać że Bilberry radzi sobie z brudem podobnie jak BlueGel a do tego jest dużo przyjemniejszy w pracy. Jeżeli miałbym wybierać między BlueGel a Bilberry to w tej chwili bez wachania wybrałbym Bilberry.

 

Na koniec jeszcze raz chaiłbym podziękować EXCEDE za udostępnienie próbek do testów.

 

P.S.

Za wszystkie literówki i ew. błędy przepraszam ale brak mi dostępu do komputera a naprawdę ciężko się pisze na forum z telefonu...szczególnie z tak małym wyświetlaczem jak e72 :(

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

1:6 do 1:7 kilkakrotnie na wczesniej polozonego rimwaxa i wosk nienaruszony a pyl z klockow usuniety idealnie. mniejszego stezenia nie robie bo 1:6 jest wystarczajaco ekonomiczne na codzien i zarazem daje sobie ladnie rade z brudem nie uszkadzajac jakos widocznie wosku.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Odkopię troszkę:

 

Sprawca zamieszania nie rozcieńczony ValetPRO Bilberry Wheel Cleaner:

 

IMG_0196%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

Pacjent to komplet felg z tygodniowym pyłem z klocków - około 1000 km przebiegu od ostatniego mycia.

 

IMG_0151%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0152%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0153%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0154%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0155%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

Po aplikacji nie rozcieńczonego ValetPRO Bilberry Wheel Cleaner widać że produkt od razu bierze się za penetrację warstwy brudu:

IMG_0181%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0182%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0183%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0184%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0185%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

Po skończeniu aplikacji płynu na ostatnią felgę, zacząłem spłukiwać pierwszą. Jako że "dorobiłem się" myjki ciśnieniowej, postanowiłem to zrobić kompletnie bezdotykowo.

 

IMG_0186%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0187%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0188%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0189%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

IMG_0190%252520%25255B1600x1200%25255D.JPG

 

ValetPRO Bilberry Wheel Cleaner w postaci nie rozcieńczonej poradził sobie perfekcyjnie z zadaniem jakie mu postawiłem. Kolejnym razem spróbuję go rozcieńczyć przynajmniej 1:3 co by wychodziło bardziej ekonomicznie niż do tej pory. Na 3 komplety felg 17" zostało zużyte 70-80 ml, co widać na pierwszym zdjęciu tego postu. Co do zapachu to jak na płyn do felg jest rewelacyjny. W relacji Bilberry - wosk/sealant nie mogę nic powiedzieć bo na felgach aktualnie było żadnego produktu. Mam tylko jedno ale, bo spłukaniu dość dużą ilością wody pod ciśnieniem, na felgach powstał dość nie przyjemny nalot/mgiełka, która po przetarciu MF znika bez problemu.

Link to comment
Share on other sites

dzinkins, kupiłem takie razem z autem. Niestety od czasu do czasu widać że kobieta jeździła tym autem, właśnie przednia prawa felga jest tak mocno sfatygowana, reszta w miarę okay. Plany są na sezon zimowy je dać do renowacji, a jak dobrze pójdzie to jeszcze w tym sezonie się z tym uwinę.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.