Czołem. Miesiąc temu kupiłem w salonie nową CX-30 w kolorze Red Soul i już żałuję wyboru tego koloru. Mam wrażenie że wystarczy dosłownie otrzeć się rękawem od kurtki przy wysiadaniu aby na drzwiach pojawiły się płytkie ale gęste mikrorysy.
Coś znacznie gorszego przytrafiło mi się wczoraj. Byłem na ręcznej myjni (pierwsze mycie tego auta). To myjnia z której usług korzystam od lat i zawsze było ok. Gdy wyjechałem zobaczyłem kilka płytkich ale dośc długich rys na masce oraz coś w rodzaju plamy w górnej części maski która wygląda jakby ktoś w tym miejscu nazbyt długo tarł szmatą przez co lakier zmienił odcień, powstał w tym miejscu jakby efekt mgiełki. Na środku tej plamy są trzy małe rysy , czyli można założyć że ktoś zarysował tam lakier a potem tarł to miejsce w nadziei że to poprawi sytuację. Wróciłem na myjnie, stwierdzili oczywiście że "absolutnie to nie oni, wykluczone itp" Pokazali mi nawet mikrofibry którymi myli samochód. Zaczęli ponownie czyścić miękką szmatką to miejsce i zrobiło się jeszcze gorzej bo doszły dodatkowe smugi (rysy czy ślady po jakimś wosku położonym wcześniej w fabryce lub salonie?) Aż mi się gorąco zrobiło jak to zobaczyłem. Położyli pastę nabłyszczającą na to miejsce i rzeczywiście wszystko zniknęło, zarówno ryski, smugi jak i owa plama (mgiełka). Czy jednak jest to rozwiązanie problemu ? Chyba jedynie do kolejnego mycia ? Poniekąd jestem trochę w stanie uwierzyć że owa plama/mgiełka to wada fabryczna bo coś bardzo podobnego miałem w mazdzie 3 kupionej w salonie w 2016, tam były takie pasy wzdłuż maski, świetnie widoczne w sztucznym świetle pomimo jasnego lakieru srebrnego, efekt był bardzo podobny. Zareklamowałem to wtedy w salonie i potraktowali to jakąś nagrzewnicą, poprawiło się o 70%. Tutaj na forum ktoś mi wtedy podpowiedział że był to odparzony lakier z transportu. Trójki już nie mam więc to juz nieistotne ale nie wiem co dalej z tą maską w CX30, czego się spodziewać po kolejnym myciu.... Ten lakier rysuje się od patrzenia, natomiast czy wspomniane ślady na masce to efekt działania myjni ręcznej czy raczej jak oni twierdzą wady fabryczne które oni jedynie odsłonili, tego pewnie nie ustalę. Pytanie co dalej. Zakładam że po kolejnym myciu efekt pasty nabłyszczającej która to zamaskowała zostanie zniwelowany. Co zatem radzicie aby zabezpieczyć lakier w tym raptem miesięcznym aucie ? Polerka maski w salonie detailingowym i zabezpieczenie ? Jeśli tak to czym, folia PPF, ceramika ? Poczekać z tym do kolejnego mycia aby ocenić czy to nabłyszczanie się wypłukało ? Jestem, nie ukrywam cholernie pedantyczny, dbałem zawsze bardzo o samochody i takie defekty wyprowadzają mnie z równowagi. Doradźcie coś bo od wczoraj jestem tak wnerwiony że już żona grozi wyprowadzką.