Ostatnio przerabiałem temat mojego czarnego Passata CC. Lakier w słońcu wyglądał dość dobrze ale jak wjechałem do garażu i odpaliłem lampy miał mnóstwo drobnych rys i kilka grubszych przeznaczonych na papier. Postanowiłem, że całą sobotę spędzę przy Pasku bo w niedzielę jechałem pierwszy raz do rodziców mojej nowej dziewczyny, więc prezencja musiała być obowiązkowo, wiecie o co chodzi .
Wszystkie kosmetyki i produkty z mojego skromnego zestawu to Meguiars.
Najpierw mycie Hyper Washem 40ml szamponu na 6 litrów wody oczywiście rękawicą, odtłuszczanie Super Degreaserem, rozpuszczanie asfaltu z progów i drzwi Body Solventem. Następnie Last Tough, glinka i jazda. Po skończenie wytarłem dokładnie, wstawiłem VW z powrotem to garażu i inspekcja jak wygląda pod lampami. Postanowiłem, że nie będę wycinał głębokich rys bo było ich raptem kilka i w dodatku przy krańcach elementów więc nie były aż tak widoczne. Nie było sensu bawić się też wełniakiem więc zacząłem od czerwonego krążka Soft Buff 2.0 Megsa. Zatem polerka w dłoń i do roboty na początek politurą 10 (Diamond Cut Compound 2.0). Przeleciałem całe auto, sprawdziłem Final Inspection i było lepiej, jedynie na masce i przednich błotnikach nie było wystarczająco dobrego efektu, więc powtórzyłem cały proces na tych elementach. Dodam, że co kilka elementów płukałem krążek Pad Washerem więc wszystko robiłem tak jak powinno być. Następnie przeszedłem do żółtego krążka i politury 6(Dual Action Cleaner/Polish). Final Inspection i jest bardzo dobrze. Jadę dalej tym razem krążkiem białym i politurą 3 (Swirl Free Polish) i jest już nie mała ekscytacja bo efekt Wet Look jak malowany . Trudno dostępne zakamarki przejechałem ScratchX 2.0 a lampy Plast-X. Potem standardowa procedura czyli Final Inspection dla wytarcia resztek politury, mycie delikatnym szamponem Shampoo Plus i dokładne wytarcie i osuszenie. Ponieważ skończył mi się fioletowy wosk Synthetic Sealant 2.0 użyłem X-press wax który na masce i dachu bardzo kiepsko wysychał (dobre 30 minut) ale podobno on tak ma i jakoś się z tym uporałem. Dodam tylko że wosk był nakładany maszynowo polerką orbitalną. Na zakończenie pierdoły typu All Season Dressing do opon i Glass Cleaner do szyb.
Było już po północy a ja siedziałem jak głupi przy aucie nie mogąc oderwać od niego oczu sącząc sobie zimne piwo i słuchając Camille - Le Festin z głośników. No po prostu żyć nie umierać . Wstałem rano, wyjechałem z garażu na piękne jesienne słońce i pomyślałem "jest zajeb....." Przejazd przez miasto wśród przechodniów powodował skręt karku i nie skrywaną zazdrość innych współuczestników ruchu a przyszłym teściom pospadały buty z wrażenia. Podczas gdy wraz z sąsiadami badali naocznie efekt lustra ja w spokoju mogłem zająć się rozmową z ich córka .
Powrót do domu wieczorową porą w blasku miejskich latarni też był piękny i bogaty w atrakcje a ja już w myślach powtarzałem detailingowe czary na A8 taty.
Następnego dnia wieczorem postanowiłem umyć samochód, ponieważ był odrobinę zakurzony. Karcher, Shampoo Plus, Nowa rękawica Megsa i osuszenie nowym ręczniczkiem. Wjazd do garażu, lampy na full i dramat.... mnóstwo drobnych rysek i takich "zamazań" na aucie!!!! Skąd? Auto myte przez godzinę, super starannie, rękawica płukana 100 razy, nowe ręczniki więc nie ma mowy o piasku.
Co może być przyczyną. Może wosk który użyłem nie wystarczająco przykrył wyjałowiony lakier? Już sam nie wiem więc zwracam się z pytaniem do Was, może zrobiłem coś nie tak? Przypuszczam, że normalny człowiek by tego nie zauważył w świetle dziennym ale dla mnie czar prysł