Skocz do zawartości

KUBAS_95

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    87
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana KUBAS_95 w dniu 31 Października

Użytkownicy przyznają KUBAS_95 punkty reputacji!

Reputacja

60 Genialna

O KUBAS_95

  • Urodziny 04.10.1995

Informacje

  • Imię
    Kuba
  • Auto
    Fiat Punto MY2012 Easy 1.2 8V
  • Lokalizacja
    Łódzkie
  • Województwo
    Łódzkie

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. @Qlimaxss na Ravkę się na razie Tata przesiadł więc póki co zostaje Co do wydechu, niestety to mój błąd. Pierwotnie miał być robiony wydech z kwasówki na zamówienie wraz ze zbudowaniem tłumika środkowego, bo przez cały spód idzie jedna długa rura aż do puchy za tylną belką, ale cóż, brakło kasy, a ori tłumik mocno się posypał i tak oto wleciał Polmo. Ale nie był to dobry zakup, dla kogoś kto jeździ po mieście i na krótko to nie ma problemu, natomiast przy dłuższych trasach jak złapie temperaturę to bardzo drażni. Na wiosnę będę musiał w Kropka trochę zainwestować - wpadnie nowe zawieszenie (pocą się tylne amortyzatory i siadły sprężyny, a przednie amortyzatory stukają w cieplejsze dni przy ruszaniu i hamowaniu) i mam zamiar kupić nowy, oryginalny układ wydechowy.
  2. @czyzu6491 Dzięki za info, dobrze wiedzieć Punto nie rezonuje jakoś szalenie ale słychać wydech i silnik od 3000obr/min. Na razie zbieram informacje bo kolejne wyklejanie zrobię już na spokojnie na wiosnę
  3. @czyzu6491 a wyciszałeś ścianę grodziową pod maską albo nadkola od strony kabiny? Daje to jakiś efekt?
  4. @czyzu6491 tutaj wydech to jest jeden z tańszych zamienników, Polmostrów i niestety drze się jak podarty Ulter Różnica bardzo duża, fakt, że sama butla wycisza + wożę koło w bagażniku co też wpływa na akustykę ale jak jeździłem i bez koła to było znacznie ciszej niż przed wyklejeniem
  5. Trochę temat zarósł mchem.. Punto po zakupie Toyoty miało zostać sprzedane, jednakże sprawy się trochę pokomplikowały, w efekcie póki co i Puntek i Toyota zostają. W związku ze zmianą pracy doszedłem do wniosku, że nie ma sensu pozbywać się auta, które mam od pierwszych kilometrów i w tym roku przeszło kilka gruntownych napraw. Sytuacja się zmieniła w taki sposób, że od stycznia będę codziennie dojeżdżał 60km w jedną stronę więc SUV jest mi zbędny i jednocześnie potrzebuję taniego środka transportu i .... założyłem gaz Jednakże nim to nastąpiło, kupiłem matę butylową i piankę akustyczną i wygłuszyłem kufer (fotka po wyklejeniu matą butylową): Następnego dnia odstawiłem Kropka do gazownika, założyłem instalację BRC Sequent 32.11 ze zbiornikiem o pojemności 48l. Mając mały bajzel w samochodzie postanowiłem zrobić jeszcze większy i zabrałem się za wymianę podświetlenia panelu klimatyzacji : Po zmontowaniu wszystkiego zabrałem się za odkurzanie. Po odkurzeniu plastiki zostały przetarte ADBL IQD który bardzo przypadł mi do gustu. Zwieńczeniem prac wewnątrz auta był zakup pokrowca na koło zapasowe i ułożenie wszystkiego jak należy: I to byłoby prawie na tyle ... no właśnie, prawie. Trochę mi przeszkadzał brudny i okopcony tłumik, a w zasadzie jego wystająca spod zderzaka końcówka. W sumie to detailing i nie detailing, raczej takie odświeżenie na szybko, bo pod ręką miałem tylko papier 240 i 400, włókninę ścierną oraz pastę do aluminium od AutoLand. Aktualny przebieg: 127080 km.
  6. Do Toyoty zawitały oryginalne chlapacze, które zdemontowałem tuż po zakupie samochodu. Zostały one wymyte w środku, zamieniłem również mocowania tylnych chlapaczy ponieważ były uszkodzone. Następnie umyłem cały samochód SG Orange Shampoo, wysuszyłem Fluffy'm, a na oponki i chlapacze wrzuciłem SG Back2Black. Kolejna rzecz - odkurzanie. Dla zobrazowania sobie ile brudu jeszcze wyciąga każde kolejne odkurzanie, zabrałem ze sobą tym razem odkurzacz piorący, którego można używać z tzw. filtrem wodnym do odkurzania. Efekt super. Z każdym kolejnym odkurzaniem w aucie jest jaśniej, czyściej, milej. Tak to wygląda. Po odkurzaniu plastiki zostały potraktowane ADBL Interior QD. Po robocie zajrzałem do zbiornika w odkurzaczu ... Co tu dużo mówić, zobaczcie sami: Ciągle wychodzi pełno brudu z podłogi i foteli. Auto ostatni raz było odkurzane około 2 tygodnie temu, a wygląda jakby nie było czyszczone od 2 lat. Na wiosnę planuję kompleksowe pranie wnętrza. Jak zauważyliście na niektórych powyższych zdjęciach, auto różni się od wersji europejskiej między innymi brakiem tylnego światła przeciwmgłowego. Poprzedni właściciel zamontował lampę od Fiata 126p na przegubie, jednak była ona zbyt nisko i podczas cofania musiałem zawadzić o krawężnik albo konar i ją połamałem. Kupiłem nową lampkę o innych wymiarach, sporo mniejszą, również na przegubie. Trochę kombinowania i udało się ją schować tak sprytnie za belką haka, że widać ją świetnie, natomiast jest ona schowana na tyle, że ryzyko jej uszkodzenia zostało zminimalizowane. Tak to wygląda finalnie:
  7. Wygląda to na odpryski. Ale serio jak władowałeś tyle w mechanikę i jesteś tutaj to nie możesz go wypolerować? Może była trzepnięta i kijowo polakierowana. Spróbuj to najpierw wyglinkować, przepolerować, a jak to nie da efektu to dopiero się martw.
  8. Od momentu zakupu drażniła mnie szybka zegarów. Była dziwnie brudna, uchlapana od środka, nagromadzone było pod nią pełno kurzu. Ściągnąłem ją z zegarów i przyniosłem do domu. Tak się prezentowała po przyniesieniu jej bezpośrednio z auta: Wziąłem płyn do szyb, puchatą mikrofibrę, umyłem porządnie szybkę, ale to jeszcze bardziej uwydatniło rysy i drobne wżery, jakby ktoś pryskał jakimś preparatem i pod wpływem temperatury związało z materiałem. Szybko pobiegłem do piwnicy po maszynę, pady i pasty i ogień, lecimy z tematem. Lecimy ostro bez półśrodków, ma być gładko. Na Kraussa R3 mini leci wełniak 50mm i na niego Sonax Cutmax: Pierwszy bieg na rozpracowanie pasty, potem dwójka i lecimy z tematem. Resztki pasty ściągnąłem przy pomocy puchatej MF i płynu do szyb. Po pierwszym etapie już jest zacnie. Kończymy tą kombinacją szybkę, potem wpada niebieska, twarda gąbka i ta sama pasta w celu dopolerowania grubasów, a następnie zmieniamy pada na pomarańczowego i antiholo wykańczamy powierzchnię szybki. Na koniec poszedł jeszcze raz antiholo na czerwonej, najbardziej miękkiej gąbce, żeby usunąć ewentualne, powstałe podczas polerowania poprzednimi kombinacjami hologramy. Od środka szybka potraktowana tylko antiholo na czerwonym padzie, ponieważ tam były tylko niewielkie zarysowania, głównie zmatowienie. Po polerowaniu potraktowałem szybkę RRC Wipe Out, bardzo delikatnie, żeby jej nie zarysować. Zostawiłem na 30 min na odparowanie i zarzuciłem na jej powierzchnię z obu stron Tenzi Quartz Spray. Moim zdaniem wystarczające zabezpieczenie, tym bardziej, że szybka już nie będzie szorowana na sucho byle jakimi ścierkami Tak wygląda po polerowaniu i zabezpieczeniu: Ale zanim założyłem ją na zegary, musiałem je wpierw przygotować do tego. Może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale tarcze były przykurzone. W ruch poszedł bardzo delikatny pędzelek do klawiatur komputerowych i gruszka do wydmuchiwania pyłków z tarcz. Zegary przygotowane pod szybkę: Na tak przygotowane zegary założyłem szybkę i poskręcałem wszystko do kupy. Poniżej kilka zdjęć zegarów na gotowo: Na żywo różnica przeogromna. Zegary wreszcie są przejrzyste, takie jak lubię. Kontrolki świecą wyraźnie, szybka nie zniekształca już ich symboli. O taki efekt mi chodziło
  9. Tata pełni funkcję Leśniczego, jeździ Jimnym, Ravka to raczej takie auto pomocnicze, które w zasadzie wepchnęło mi się na miejsce Punto i ... jakoś nie jest mi z tym źle Tak naprawdę kupiliśmy je z myślą o "chwilowym" użytkowaniu, żeby móc doprowadzić Jimnego do porządku głównie z korodującą ramą, ale coś czuję, że Toyota zostanie z nami na dłużej Póki co ja bardzo poważnie zastanawiam się nad sprzedażą Punto i zostawieniu sobie Toyoty. Jednakże jeśli miałoby tak zostać to muszę jeszcze kilka rzeczy zrobić w Toyocie. Poprzedni właściciel rocznie robił około 5000km, ja zrobiłem połowę tego w ... miesiąc Więc na sprawności mechanicznej nie będę oszczędzał.
  10. Dzisiaj zabrałem Toyotę na niedaleką wycieczkę i korzystając ze świetnej pogody zrobiłem jej kilka konkretniejszych zdjęć. Żeby było zgodnie z prawem, ponieważ po lasach jeździć nie wolno, przeszukałem mapę u Taty w poszukiwaniu publicznej dukty i takową znalazłem, niecałe 3 km od domu Poniżej kilka ujęć Toyoty.
  11. Dziękuję. Jest to dopiero początek prac nad tym autem, ponieważ w 15 letnim samochodzie jest co robić Mam zamiar przywrócić Ravce wygląd niemal jak z fabryki. A skoro tak, to pokażę Wam efekt wczorajszej pracy, niedługiej, ale wpływającej na wygląd. Jak już dało się zauważyć na niektórych wcześniejszych zdjęciach, w Toyocie lewy halogen dostał wody. Myślałem, że jest to tylko miejscowe rozklejenie klosza, więc podjąłem próbę reanimacji. Jednak przy wyciąganiu halogenu okazało się, że klosz spadł sam z siebie i nie był w żaden sposób sklejony z resztą lampy. Decyzja była krótka - lecę na pobliski auto-demontaż i szukam lampy. Znalazłem, o rok młodsza od mojej Toyoty, cała. Szybka polerka przy pomocy maszyny Krauss R3 Mini średnią gąbką i pastą Koch Chemie Antihologram i lampa wygląda adekwatnie do prawej, która w podobny sposób była przepolerowana podczas korekty. Efekt? Zobaczcie sami. Na żywo jest jeszcze lepiej i przede wszystkim spełnia swoje zadanie
  12. Racja, dlatego moje Punto umyte i pociągnięte SSW stoi w garażu na zimowych kołach i czeka sobie grzecznie na swój czas Fakt, nie urywa pojemnością, ale jest i tak niebo lepiej niż w Jimnym, bo tam butla jest po całej szerokości kufra (kuferka, tej malutkiej przestrzeni za fotelami ) i tylne fotele nie dają się przesuwać. W Toyocie tylne fotele się przesuwają i dają postawić, co pozwala na załadowanie za fotelem kierowcy 2 butli z gazem propan-butan (przymierzałem na pustych) i zostaje jeszcze trochę luzu. Cóż, albo oszczędność, albo pakowność. I tak pozwala na zapakowanie 2 osób w dalszą trasę albo 4 w krótszą i jednocześnie jest oszczędna w eksploatacji Dzięki Fakt, już poprawiam. Również dziękuję Nie jest łatwo trafić coś ciekawego, szczególnie teraz, kiedy samochody terenowe idą 3-4 tys. w górę ... Osobiście mam sentyment do Grand Vitary I generacji, pamiętam jak Tata kupił 10 lat temu taką Grandę cabrio, bardzo fajne, komfortowe auto, w jedynym słusznym kolorze do pracy - leśna zieleń W połączeniu z białym brezentowym dachem robiła robotę. Czegoś takiego szukaliśmy, miało być już z hakiem, dołożenie LPG to żaden problem bo mamy ogarniętego gazownika w okolicy. Natomiast auto musiało być w stanie idealnym mechanicznie. Idealnie nie jest bo puścił uszczelniacz lewej półosi od strony skrzyni i najprawdopodobniej zablokował się prawy zacisk, przez co auto po wciśnięciu hamulca leci w lewo. Ale nie ma używanych samochodów idealnych, dlatego też jestem zadowolony z tej Toyoty bo poza pewnymi rzeczami jest naprawdę w dobrym stanie. Inna rzecz, że w miesiąc zrobiłem tym autem połowę rocznego przebiegu poprzedniego właściciela ... ale lepiej, że teraz wszystko wychodzi, póki mam jeszcze Fiata.
  13. Witajcie, Tym razem chciałbym zaprezentować nowy nabytek i prace z nim związane. Zatem od początku. Już jakiś czas szukaliśmy z Tatą samochodu, który przez jakiś czas zastąpiłby wcześniej prezentowanego Jimnego na czas renowacji ramy i drobnych napraw mechanicznych. Po siedzeniu tygodniami w internecie i szukaniu czegoś sensownego dotarliśmy do etapu, w którym pojedynek toczył się pomiędzy dwoma modelami - Grand Vitara I generacji oraz Rav4 II generacji. Szukając już jakiegoś sensownego egzemplarza dostałem cynk od znajomego, wtedy jeszcze aktualnego posiadacza opisywanej Ravki, że wybiera się po większe auto. Z racji, że byłem rok temu przy zakupie tego auta przez znajomego, znałem historię i przebieg napraw, dałem znać Tacie, który zaklepał Toyotę. I tak, po 2 dniach od przyprowadzenia przez znajomego Astry H kombi w automacie, staliśmy się właścicielami Toyoty Rav4 II generacji z 2004 roku, silnikiem 2.0 VVTi i automatyczną skrzynią biegów. Tak prezentowała się w dniu zakupu po pierwszej przejażdżce kontrolnej w terenie Po wykonaniu niezbędnych napraw typu wymiana sprężyn i mimośrodów przy ustawieniu zbieżności, założeniu nowych opon, mogłem przystąpić do działań kosmetycznych. Na pierwszy ogień poszło wnętrze. Stan auta przed pracą (niestety zdjęcia tylko kufra, który pochłonął bardzo dużo czasu) Mnóstwo papierków, pokruszonych ciastek, pod fotelami jakieś zabawki no i najgorsze - oba tylne fotele pozalewane jakimś napojem, wykładzina tak samo i lepiące się od plaka i rozlanego napoju plastiki. Półka nad butlą out, fotel lewy out (prawego się nie da wyjąć, ponieważ butla jest zbyt blisko fotela, przez co nie ma możliwości jego podniesienia) i odkurzamy. Po odkurzaniu tam gdzie mogłem, tam potraktowałem plastiki Green APC od ADBL i wzruszyłem brud przy pomocy pędzla od Work Stuff. Analogicznie postapiłem w przypadku przodu, z tym, że użyłem mniejszych pędzelków od ADBL, żeby dotrzeć w niemal każdy zakamarek deski rozdzielczej i pozostałych elementów plastikowych. Tak prezentowało się auto po sprzątaniu wnętrza: Zwieńczeniem prac we wnętrzu było przejechanie plastików Interior QD (na więcej pozwolę sobie po kompleksowym praniu wnętrza na wiosnę) Ponieważ czas pozwalał na robienie auta etapami, kolejną sprawą z jaką udało mi się uporać to zżółknięte reflektory. W ruch poszły papiery wodne o gradacji od 800 po 3000. Następnie przy pomocy maszyny Krauss R3 Mini, na padzie wełnianym wypracowałem powierzchnię przy pomocy pasty Sonax CutMax, następnie twarda gąbka i pasta Koch Chemie Heavy Cut H8.02 i ostatni etap, czyli miękka gąbka i pasta Koch Chemie Antihologram M2.01. Prace zostały zakończone takim efektem: Ze względu na to, że w niedalekim czasie planowałem zająć się konkretnie samochodem, co przedstawię w dalszej części relacji, nie zabezpieczałem reflektorów po tej operacji. I na koniec tego dnia fotka, jak Ravka prezentowała się po umyciu i reflektorami po polerowaniu: Kolejna sprawa - usuwanie kleju po lotce. Auto posiadało resztki kleju po spoilerze, podejrzewam, że fabrycznym, który z jakiegoś powodu został zdemontowany. W ruch poszła opalarka i plastikowa szpatułka do demontażu plastikowych poszyć wnętrza. Większe elementy zeszły bez problemu po podgrzaniu, natomiast drobne plamy ściągnąłem przy pomocy Tar&Glue Remover od Shiny Garage i benzyny ekstrakcyjnej. Tak to wygląda po ściągnięciu resztek kleju: I w tym momencie przechodzimy do najważniejszego etapu - pierwsze solidne mycie i korekta Pacjent przed operacją: Lakier szorstki w dotyku, pełen wtrąceń i zanieczyszczeń. Na felgach pełno osadu z hamulców, na oponach pył hamulcowy zmieszany z błotem. Zatem przystępujemy do działania. Na pierwszy ogień idą koła - do akcji wkracza Shiny Garage D-Tox, zaś na opony leci Shiny Garage Pure Black Tire Cleaner. Po wypracowaniu preparatów wewnątrz felgi przy pomocy szczotki Daytona, fronty żółtym pędzlem Work Stuff i opony dwukrotnie szczotką Viaken, zarzuciłem na lakier Shiny Garage Citrus Oil z opryskiwacza ciśnieniowego: Toyota została spłukana z Citrusa i umyta szamponem aktywnym AutoLand. Następnie na lakier wleciał D-Tox i Tar&Glue Remover: Ponowne mycie szamponem, płukanie i przystępujemy do glinkowania. W opryskiwaczu rozrobiony szampon AutoLand z gorącą wodą i glinkujemy: Jak widać glinka miała co zbierać. Szczególnie zanieczyszczone były doły drzwi i bagażnik - normalka. Na masce i pozostałych płaskich elementach był osad, zapewne przyschnięte soki z drzew. Ravka ponownie umyta i tak się prezentowała po zakończeniu etapu mycia: Ściągnąłem wodę z szyb i szyberdachu, karoserię wysuszyłem Fluffy'm i obszedłem auto, żeby zobaczyć z czym mam do czynienia: Widać, że czworonóg drapał po aucie Pełno pionowych zarysowań, hologramy jakby po wcześniejszych próbach polerowania i pełno rys od automatycznych myjni. Wjeżdżamy do garażu i oglądamy po ledem te same drzwi: Jest wesoło. Dobieranie kombinacji pada i pasty zajęło mi chwilę, ponieważ nie całe auto dało się objechać jedną pastą i jedną kombinacją. Nie chciałem robić pełnej korekty do czystego, raz, że z braku czasu, a dwa, że auto będzie jednak jeździło od czasu do czasu w terenie. Lecz lakier okazał się tak twardy, że panele takie jak błotniki, drzwi, słupki i pokrywa bagażnika zostały potraktowane maszyną ADBL Roller, żółtym NAT'em i pastą Koch Chemie Heavy Cut H8.02, natomiast dach i maska Krauss R3 mini z padem wełnianym i pastą Sonax Cut Max, a następnie całe auto jeszcze raz spolerowałem Rollerem z czerwonym NAT'em i Antiholo. Poniżej kilka efektów korekty: lewy błotnik przed: i po: błotnik prawy tylny przed: i po: błotnik przed, drzwi po: dach w trakcie : i trudne do uchwycenia 50/50 grill drzwi/błotnik: maska: Zająłem się również lakierem pod klamkami - tutaj w garść wziąłem wełniany krążek, pastę Sonax CutMax i ręcznie wypracowałem powierzchnię, po czym wymyłem resztki pasty RRC Wipe Out: Wyjechałem z garażu, żeby zobaczyć efekty w naturalnym świetle - szczególnie interesowały mnie prawe drzwi i to, czy udało się usunąć te pionowe krechy: Wygląda ok. Ze względu, że korektę zakończyłem po 2 dniach późnym wieczorem, już nie bawiłem się w rozkładanie swojego sprzętu, tylko poleciałem 2km na myjnię, zarzuciłem na auto aktywną pianę: Odczekałem 5-6 minut i wypłukałem auto. Wysuszyłem Fluffy'm i powoli wróciłem do garażu. Kolejny dzień zacząłem od odtłuszczenia lakieru. Do tego posłużył mi już wcześniej wspomniany RRC Wipe Out. Odtłuściłem dwukrotnie całe auto łącznie z szybami. Odczekałem około godzinę, żeby produkt odparował i przystąpiłem do zabezpieczenia. Japońskie auto zostało zabezpieczone japońską chemią na szyby wleciał Ultra Glacco, zaś na lakier Fusso. No to lecimy, najpierw szyby: Najpierw koliste ruchy, a następnie przejazd pionowy zgodny z kierunkiem spływu wody. Zostawiamy na około 10 min i docieramy: Lusterka, ponieważ nie są ogrzewane, również dostały porcję Ultra Glacco. Następnie lakier. Jak już wcześniej wspomniałem, jako zabezpieczenie wleciało Fusso - ponieważ mam wersję Light i Dark, srebrny lakier zrobiłem przy pomocy Light, natomiast wstawki takie jak lusterka, relingi, zderzaki, czy grill pociągnąłem wersją Dark. Zostawiłem na 30 minut nawoskowane auto w garażu, następnie wziąłem ADBL Puffy Towel i dotarłem wosk. Ostatnim etapem zabezpieczenia karoserii były przednie reflektory. Na nie narzuciłem powłokę ceramiczną Ceramic Pro Light w 2 warstwach. Czarne matowe plastiki wykończyłem przy pomocy AutoGlym Bumper Restorer Gel, zaś na opony wleciał tradycyjnie Shiny Garage Back2Black. Tak przygotowane auto wystawiłem na resztki słońca Dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca relacji
  14. Również zarzuciłem na samochód dziewczyny Tenzi Quartz Spray jako jedyne zabezpieczenie jakiś miesiąc temu. Auto przed nałożeniem Quartz Spray'a umyte zgodnie z techniką i odtłuszczone IPA 1:1. Aplikacja rewelacyjna, psikasz i wycierasz. Nie wymaga docierania drugą fibrą. Od nałożenia Astra nie była myta, nadal kropelkuje i zrzuca brud. Dodam, że auto nocuje pod chmurką i codziennie robi trasy autostradowe rzędu 70-80km. Zobaczymy co będzie po pierwszym myciu.
  15. Powoli zbliżam się do 123 500km. Wczoraj przeskoczyła magiczna liczba na liczniku: W zeszłym tygodniu Punto przeszło konkretniejsze mycie i zostało nawoskowane nowym nabytkiem, czyli Tenzi Carnauba Wax. Wosk od samego początku przypadł mi do gustu, przyjemny w nakładaniu, z docieraniem żadnych problemów i nie przyciąga za bardzo kurzu. Podoba mi się fakt, że wosk siadł też na okleinie słupków i na plastikowym podszybiu znacząco je przyciemniając. Przykrywa również drobne zarysowania i lakier jest przyjemnie śliski. Poniżej kilka fotek z kropelkami: Krople może nie są idealnie kształtne, ale dość szybko ruszają z karoserii podczas jazdy. Jak z trwałością to się okaże, ponieważ Puntek nadal sporo jeździ, a ja z kolei też nie czekam aż wosk całkiem zginie z auta ;)

Sponsor serwisu

Pogotowie Zamkowe Gdynia

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.